@Demi: tak pol na pol, poczytalam troche jak sie za to wszystko zabrac, nawet obejrzalam filmik maup, ale nie powiem, ze nie bylam w szoku jak sprobowalam. Obawiam sie, ze popelnilam przy tej figsie calkiem sporo bledow, ktore pewnie odbija sie na efekcie koncowym, ale nie zamierzam sie poddawac;]
W sumie wszystko co na poczatku udalo mi sie znalezc na temat olejow wrzucilam
tutaj.
Reszta to juz proby, bledy i pogaduchy na temat;D
@Przemo: uwierz mi, ze ja tez sie dlugo ociagalam i wynajdywalam rozne wymowki, zeby tylko nie siegnac po te farby. Glownie ze strachu ze spartole. Ale w koncu zacisnelam zeby i popacialam (czy spartolilam czy nie przekonamy sie w ciagu tygodnia:D).
Oleje sa calkiem inne niz akryle, nawet z retarderem. Inna jest konsystencja farby, inny sposob nakladania i mieszania kolorow. Nie wiem jak to jest w przypadku obrazow, ale na figsie bardziej przypomina to wcieranie w figse niz cokolwiek innego. Oczywiscie mowie tutaj o w miare gestej farbie a nie rozcienczonym 'soczku' (nie wiem dlaczego ale washe olejne nazywaja sie juice a nie wash:D). No i oczywiscie potrzeba calkiem innych pedzli jak mi sie wydaje, krotszych, z twardszym wlosiem, raczej plaskich, do rozcierania, szczegolnie na wiekszych powierzchniach.
Co do miecza Menhoma to chyba sie z Toba zgadzam:D jakos tak nie bałdzo to wyglada, ale zobacze jeszcze po sklejeniu z figsa, moze jakos sie wtopi w calosc. A jak nie to bede wygladzac przejscia jeszcze bardziej.
pzdr
'eM