[PL] Recenzja: Verthandi Burning Ice
Posted: 12 Feb 2011, o 00:13
Cześć,
Skoro wrzuciłam tę recenzję na mój blog, to tym bardziej powinna się znaleźć tutaj. A więc bez zbędnego opóźniania - oto i ona:
Skoro już tu weszliście, to zerknijcie na model Verthandi Burning Ice, wyprodukowany przez Andrea Miniatures. Oto recenzja modelu w moim wydaniu (ale mam nadzieję, że zdjęcia pozwolą wyrobić Wam własną opinię na ten temat).
Click to see full-sized image
Tak wyglądała figurka po wyjęciu z pudełka:
Click to see full-sized image
Click to see full-sized image
Click to see full-sized image
Model jest w skali 54mm, a że nie jestem nawykła do tej skali, to jawił mi się dość monstrualnie
Niczym bohaterka z "Atak kobiety olbrzyma".
Click to see full-sized image
Click to see full-sized image
Click to see full-sized image
Dostałam ją do pomalowania, więc ucieszyła mnie dobra jakość odlewu na pierwszy rzut oka.
Click to see full-sized image
Click to see full-sized image
Click to see full-sized image
Click to see full-sized image
Click to see full-sized image
Click to see full-sized image
Wskażę Wam, gdzie znalazłam miejsca spawu (miejsca te wydają się na tyle fajnie rozmieszczone, że nie powinno sprawiać trudności ich usunięcie bez uszczerbku dla rzeźby).
Click to see full-sized image
Click to see full-sized image
Click to see full-sized image
Click to see full-sized image
Click to see full-sized image
Co mnie miło zaskoczyło, to że model dobrze wpasowywał się w podstawkę - zero piłowania i kombinowania:
Click to see full-sized image
O! mały ubytek na ręce:
Click to see full-sized image
Miejscami powierzchnia była porowata:
Click to see full-sized image
Click to see full-sized image
Click to see full-sized image
Na szczęście większość polerka z wełny metalowej wygładziła...
Click to see full-sized image
... A czego nie wygładziła ona, to wypełnił Surfacer.
Niestety na klatce piersiowej dziury były zbyt głębokie i musiałam łatać je szpachlą modelarską
- szkoda, bo to jedno z kluczowych miejsc.
Click to see full-sized image
Click to see full-sized image
Podsumowując:
Spodziewałam się po Andrei perfekcjonizmu, no i może to nastawienie krzywdząco wpływa na moją ocenę. Wydaje mi się, że nie każdy poradziłby sobie z takim ubytkiem na klatce piersiowej i mogło by to zniechęcić do malowania. No można by jeszcze poradzić sobie robiąc jej włosy na klacie, albo poparzoną skórę
(wersja dla tych, których praca ze szpachlą pokona).
Miejmy nadzieję, że miałam niefart i że Wasze egzemplarze będą mniej wybrakowane.
A może macie lepsze doświadczenia? Koniecznie piszcie! Nie chciałabym nikogo zniechęcać do zakupu, bo po przygotowaniu figurki, malowało mi się ją świetnie - bardzo podoba mi się jej klimat.
Skoro wrzuciłam tę recenzję na mój blog, to tym bardziej powinna się znaleźć tutaj. A więc bez zbędnego opóźniania - oto i ona:
Skoro już tu weszliście, to zerknijcie na model Verthandi Burning Ice, wyprodukowany przez Andrea Miniatures. Oto recenzja modelu w moim wydaniu (ale mam nadzieję, że zdjęcia pozwolą wyrobić Wam własną opinię na ten temat).
Click to see full-sized imageTak wyglądała figurka po wyjęciu z pudełka:
Click to see full-sized image
Click to see full-sized image
Click to see full-sized imageModel jest w skali 54mm, a że nie jestem nawykła do tej skali, to jawił mi się dość monstrualnie
Click to see full-sized image
Click to see full-sized image
Click to see full-sized imageDostałam ją do pomalowania, więc ucieszyła mnie dobra jakość odlewu na pierwszy rzut oka.
Click to see full-sized image
Click to see full-sized image
Click to see full-sized image
Click to see full-sized image
Click to see full-sized image
Click to see full-sized imageWskażę Wam, gdzie znalazłam miejsca spawu (miejsca te wydają się na tyle fajnie rozmieszczone, że nie powinno sprawiać trudności ich usunięcie bez uszczerbku dla rzeźby).
Click to see full-sized image
Click to see full-sized image
Click to see full-sized image
Click to see full-sized image
Click to see full-sized imageCo mnie miło zaskoczyło, to że model dobrze wpasowywał się w podstawkę - zero piłowania i kombinowania:
Click to see full-sized imageO! mały ubytek na ręce:
Click to see full-sized imageMiejscami powierzchnia była porowata:
Click to see full-sized image
Click to see full-sized image
Click to see full-sized imageNa szczęście większość polerka z wełny metalowej wygładziła...
Click to see full-sized image... A czego nie wygładziła ona, to wypełnił Surfacer.
Niestety na klatce piersiowej dziury były zbyt głębokie i musiałam łatać je szpachlą modelarską
Click to see full-sized image
Click to see full-sized imagePodsumowując:
Spodziewałam się po Andrei perfekcjonizmu, no i może to nastawienie krzywdząco wpływa na moją ocenę. Wydaje mi się, że nie każdy poradziłby sobie z takim ubytkiem na klatce piersiowej i mogło by to zniechęcić do malowania. No można by jeszcze poradzić sobie robiąc jej włosy na klacie, albo poparzoną skórę
Miejmy nadzieję, że miałam niefart i że Wasze egzemplarze będą mniej wybrakowane.
A może macie lepsze doświadczenia? Koniecznie piszcie! Nie chciałabym nikogo zniechęcać do zakupu, bo po przygotowaniu figurki, malowało mi się ją świetnie - bardzo podoba mi się jej klimat.