Skoro wrzuciłam tę recenzję na mój blog, to tym bardziej powinna się znaleźć tutaj. A więc bez zbędnego opóźniania - oto i ona:
Skoro już tu weszliście, to zerknijcie na model Verthandi Burning Ice, wyprodukowany przez Andrea Miniatures. Oto recenzja modelu w moim wydaniu (ale mam nadzieję, że zdjęcia pozwolą wyrobić Wam własną opinię na ten temat).
Click to see full-sized imageTak wyglądała figurka po wyjęciu z pudełka:
Click to see full-sized image
Click to see full-sized image
Click to see full-sized imageModel jest w skali 54mm, a że nie jestem nawykła do tej skali, to jawił mi się dość monstrualnie
Click to see full-sized image
Click to see full-sized image
Click to see full-sized imageDostałam ją do pomalowania, więc ucieszyła mnie dobra jakość odlewu na pierwszy rzut oka.
Click to see full-sized image
Click to see full-sized image
Click to see full-sized image
Click to see full-sized image
Click to see full-sized image
Click to see full-sized imageWskażę Wam, gdzie znalazłam miejsca spawu (miejsca te wydają się na tyle fajnie rozmieszczone, że nie powinno sprawiać trudności ich usunięcie bez uszczerbku dla rzeźby).
Click to see full-sized image
Click to see full-sized image
Click to see full-sized image
Click to see full-sized image
Click to see full-sized imageCo mnie miło zaskoczyło, to że model dobrze wpasowywał się w podstawkę - zero piłowania i kombinowania:
Click to see full-sized imageO! mały ubytek na ręce:
Click to see full-sized imageMiejscami powierzchnia była porowata:
Click to see full-sized image
Click to see full-sized image
Click to see full-sized imageNa szczęście większość polerka z wełny metalowej wygładziła...
Click to see full-sized image... A czego nie wygładziła ona, to wypełnił Surfacer.
Niestety na klatce piersiowej dziury były zbyt głębokie i musiałam łatać je szpachlą modelarską
Click to see full-sized image
Click to see full-sized imagePodsumowując:
Spodziewałam się po Andrei perfekcjonizmu, no i może to nastawienie krzywdząco wpływa na moją ocenę. Wydaje mi się, że nie każdy poradziłby sobie z takim ubytkiem na klatce piersiowej i mogło by to zniechęcić do malowania. No można by jeszcze poradzić sobie robiąc jej włosy na klacie, albo poparzoną skórę
Miejmy nadzieję, że miałam niefart i że Wasze egzemplarze będą mniej wybrakowane.
A może macie lepsze doświadczenia? Koniecznie piszcie! Nie chciałabym nikogo zniechęcać do zakupu, bo po przygotowaniu figurki, malowało mi się ją świetnie - bardzo podoba mi się jej klimat.



