Trochę muszę nadgonić, ponieważ wczoraj jeszcze kułem (hehehehe, akurat

), a dziś zdobyłem - po trzech latach zabawy - licencjat z zarządzania (specjalizacja "informatyka w zarządzaniu"). A tak się pochwalę przy okazji - obrona na 5, a na dyplom 4, bo średnia z I roku trochę mi trochę namieszała

Mały offtop

No i pewnie ciąg dalszy jesienią, starania o 3 literki przed nazwiskiem
@ Slawek - ależ wymieniałem polskich malarzy

Co prawda nie mają w swoim dorobku jeszcze tylu fantastycznych prac, ale się rozwijają i naprawdę jest, co podziwiać ostatnimi czasy

Co innego cały świat, gdzie jest pełno nazwisk, a i tak trzeba się streszczać, a co innego wymienienie krajowych malarzy, których w tym zestawieniu po prostu będzie mniej, ale to nie umniejsza Ich wartości

Poza tym tu, na forum, są obsypywani pochwałami w pełni zasłużonymi, więc wiedzą, że ich doceniamy
Poza tym - jest tak, jak mówisz - na jednym modelu może się nam podobać skóra, na innym ubranie, gdzie indziej metaliki (vide mój pierwszy post)

Tyle.
Tak sobie czytałem posty...
Mahoń huknął takiego, że chyba to potraktuję jako wyzwanie na pojedynek postowy

Żart oczywiście

No i dziękuję przy okazji za podanie kilku nazwisk, których nie znałem, naprawdę świetni malarze
Malowanie Yellow One'a na pojazdach jest bardzo innowacyjne, wpadł gość na pomysł i teraz możemy się wściekać, że nie byliśmy pierwsi

Jak to zwykle bywa w takich sytuacjach
Widzę, że niektórzy też kierują się sentymentami przy wymienianiu nazwisk

Kiedyś było to wielkie malowanie, dzisiaj jest po prostu dobre

A że się gusty zmieniają, to nic dziwnego. Mnie też się swojego czasu bardzo podobało malowanie Bobby'ego Wonga. Pamiętacie oddział Blood Angelsów? "Blood Quest" zdaje się... Slayer Sword... Braciszkowie z Leonatosem na czele. Do dziś ta praca jest dla mnie świetnym przykładem czystego i dokładnego, artystycznego malowania, ale mnie już tak nie rusza.
A jeśli chodzi o Cyrila, to zgadzam się z Mahoniem, tutaj widoczna jest duża elastyczność i po prostu talent i nieograniczone możliwości w sferze malowania figurek. Znów się odwołam do modelarstwa (bo to było w moim życiu pierwsze, mam nadzieję, że ruszę te pudełka w końcu

: tu też jest tak samo - są modelarze, którzy się specjalizują w lotnictwie, inni w broni pancernej, jeszcze inni w marynistyce... a są też tacy, którzy skleją i pomalują wszystko i zrobią to na podobnym, wysokim poziomie. Tutaj jednak każdy "odłam" tematyczny charakteryzuje się zupełnie innym podejściem, sztuczkami, trikami itd.
Dlatego łatwo mi te poglądy dostosować do prac Cyrila, On jest właśnie takim uniwersalnym malarzem, choć przyznaję, że najbardziej podobają mi się pancerze w jego wykonaniu, ślady rdzy, otarć itp.
No... co tam jeszcze...
@ Nameless - bardzo ładnie wychwyciłeś te "specjalizacje", nasi też potrafią, pewnie, że tak.
U Alka podoba mi się ten Jego zielony, zgniły kolor, który uzyskuje z mieszanki chyba trzech kolorów... kiedyś mówił o tym w wywiadzie dla Cytadeli przy okazji GD za Dreadnoughta.
Michał Lenarczyk maluje czysto, ale nie "trafia mnie" widok Jego prac, mimo że są świetne

Za to bardzo mi się podoba staranność i dokładność u Niego. DC ma "tęczowy świat", naprawdę, po obejrzeniu jednej Jego pracy można się już przyzwyczaić do tego stylu i od razu rozpoznać następną pracę malowaną przez Niego...
Ania się rozwija... Artemis, ostatnio Librarian... mnie osobiście szczęka opadła na widok tych prac... nie mówiąc o "Babie w jaju", która jest dla mnie nr 1 w całym Jej dorobku... ale rok pracy mówi za siebie w końcu, a ile razy mamy chęci, ale się kończy na tym... i w tym czasie malujemy kilkanaście (-dziesiąt) figurek tak "po prostu"
Widać naszych, widać, nie ma co Im ujmować. Ania stosuje bardzo bogatą kolorystykę, to już nie jest jeden kolor wycieniowany i wygładzony, a cała tęcza, na Librarianie było tych przejść od groma, zdjęcie duże, a figurka mała... no i ta marmurowa podstawka...
Dobra, tyle na razie...
Pozdrawiam
Sławol