Co prawda to stwierdzenie padło w innym miejscu, ale wydaje mi się że temat ciekawy. A co Wy myślicie?Nameless wrote:A moim zdaniem to juz od pewnego czasu nie jest tylko malowanie zabawek. A szkoda.
Winie za to cmon - ale to temat na zupelnie inna dyskusje.
[PL] Malowanie zabawek czy cos wiecej?
[PL] Malowanie zabawek czy cos wiecej?
-
DiaCon
Faktycznie to juz nietylko malowanie pamperkow w sumie to juz dosc powazna machina pieniezno-komercyjna z jednej strony to dobrze bo wiecej osob zaczyna sie tym zajmowac i tworzyc nowe trendy itp itd a z drugiej moze troche szkoda szczegolnie po przeczytaniu penego topicu na pewnym polskim forum na ktorym wypowiadaja sie "malarczyki"... pozdro
-
Nameless
- The Better Choice

- Posts: 17415
- Joined: 21 Jun 2005, o 17:41
- Location: Silesia, Poland
- Contact:
Moja mysl stala sie poczatkiem dyskusji, wiec chyba nalezaloby ja nieco rozwinac.
Na poczatek - bede uogolniac. Jasne, ze ciagle sa prawdziwi hobbysci. Mozna chyba jednak zauwazyc pewne tendencje i zjawiska - zataczajace coraz szersze kregi.
Rywalizacja i konkurencja - zdrowo pojmowana - przydaje sie nawet hobby. Gdyby nie one, zarowno producenci jak i malarze tkwili by na poziomie GW czy RalParthy z lat 80-tych.
Potem pojawilo sie CMON - w zalozeniu swietna idea. W miare rozwoju CMON wyszly jednak skutki uboczne. Scisly zwiazek CMON (mysle glownie o systemie ocen), rosnacego zapotrzebowania na dobrze pomalowane figurki i e-bay spowodowal, ze wspomniana rywalizacja jest juz chora. A ze rynek coraz ciasniejszy, to i walka coraz bardziej zazarta, a stosowane chwyty brudniejsze. Konflikty miedzy konkretnymi osobami, powszechne "snajpowanie", czy najnowsze wydarzenia z GD Atlanta to imho efekt tego wszystkiego.
Zeby nie bylo watpliwosci - nie mam nic przeciwko malowaniu na zamowienie, aukcjom czy CMON-owi jako takiemu. Traktuje jednak to wszystko jako zbior naczyn polaczonych, ktory zaczyna wplywac na ksztalt i zachowania calego srodowiska oraz na to, jak to srodowisko jest postrzegane przez jego czlonkow.
Na poczatek - bede uogolniac. Jasne, ze ciagle sa prawdziwi hobbysci. Mozna chyba jednak zauwazyc pewne tendencje i zjawiska - zataczajace coraz szersze kregi.
Rywalizacja i konkurencja - zdrowo pojmowana - przydaje sie nawet hobby. Gdyby nie one, zarowno producenci jak i malarze tkwili by na poziomie GW czy RalParthy z lat 80-tych.
Potem pojawilo sie CMON - w zalozeniu swietna idea. W miare rozwoju CMON wyszly jednak skutki uboczne. Scisly zwiazek CMON (mysle glownie o systemie ocen), rosnacego zapotrzebowania na dobrze pomalowane figurki i e-bay spowodowal, ze wspomniana rywalizacja jest juz chora. A ze rynek coraz ciasniejszy, to i walka coraz bardziej zazarta, a stosowane chwyty brudniejsze. Konflikty miedzy konkretnymi osobami, powszechne "snajpowanie", czy najnowsze wydarzenia z GD Atlanta to imho efekt tego wszystkiego.
Zeby nie bylo watpliwosci - nie mam nic przeciwko malowaniu na zamowienie, aukcjom czy CMON-owi jako takiemu. Traktuje jednak to wszystko jako zbior naczyn polaczonych, ktory zaczyna wplywac na ksztalt i zachowania calego srodowiska oraz na to, jak to srodowisko jest postrzegane przez jego czlonkow.
Ubiegłeś mnie! Właśnie miałem usiąść i rozwinąć trochę to co mnie zainspirowało do założenia tego tematu.Nameless wrote:Moja mysl stala sie poczatkiem dyskusji, wiec chyba nalezaloby ja nieco rozwinac.
Teraz mam łatwiej
W zdecydowanej większości się z Tobą zgadzam. Z mojej perspektywy CMON było fantastycznym zjawiskiem - jeszcze jakieś dwa lata temu. Obecnie to już głównie wielka galeria i słup ogłoszeniowy.
Pamiętam jak na początku system ocen mnie motywował: "żeby tylko tak wejść na 7.8", "żeby udało mi się osiągnąć 8" itd. Zresztą - tu pewnie zabrzmię jak stetryczały malkontent - uważam że "drzewiej lepiej bywało".
Chodzi mi głównie o to, że użytkowników było mniej - więc znali się lepiej i relacje między nimi były znacznie bardziej zaznaczone. Poza tym przy mniejszej ilości prac ludziom chciało się pisać rzeczowe komentarze. Pamiętam jak sami ze znajomymi mieliśmy założenie, że zawsze komentujemy wszystkie prace wstawione danego dnia. I rzeczywiście luidzie w komentarzach częściej dawali rady, zgłaszali uwagi, albo po prostu podawali co im się podoba.
W tym czasie eBay był, ale nie dominował na CMON. Z czasem przyszedł jednak rozwój CMON i handlu na eBayu, a obie sprawy się dość mocno zbiegły. Od kiedy ludzie otrzymali możliwość ogłaszania swoich aukcji na CMON, charakter tej strony zmienił się dość mocno. Zbiegło się to zresztą w czasie z szybkim przyrostem liczby użytkowników i zgłaszanych prac. CMON zaczęło padać, chodzić powoli, itd. Słowem - nie było tak fajne jak kiedyś.
I tu pojawia się to, o czym mówił Nameless - promowanie swoich produktów. Od kiedy CMON nabrało charakteru tablicy ogłoszeniowej, ludzie zaczęli zabiegać o jak najwyższe noty dla swoich prac licząc na lepsze ceny. Nie mówię, że nie robili tego wcześniej, ale w tym momencie zjawisko to stało się bardziej nagminne. Niektóre grupy malarskie 'snajpowały' prace konkurencji, a sami z kolegami podbijali wyniki własnych prac. Przykre, ale potwierdzone fakty
Niestety, biznes zaszkodził temu hobby pewnie w takim samym stopniu jak i pomógł w jego rozwoju. A tam gdzie w grę wchodził pieniądz tam niestety hobbystyczność i kumpelskość szły na dalszy plan.
Podobnie z konkursami. Nie jestem jakoś zwariowany na ich punkcie - możecie powiedzieć że dlatego że nie wygrywam
Może dlatego nie startuję w konkursach, że wolę przyjemność z malowania a nie z wygrywania? Specjalnie o nią nie dbam... Co prawda są konkursy, które budzą moje pozytywne odczucia - zwykle to tematyczne konkursy na luzie organizowane w sieci i skupiające hobbystów z całego świata. A nie "mistrzostwa świata w malowaniu figurek" jakimi zdaje się być Golden Demon - dla mnie malowanie to zabawa a nie sport.
Może dlatego nie za bardzo bliska jest mi idea Polish Games Day Crew- bo tam niejako "statutowym" celem działania jest wygrywanie jak największej ilości GD przez Polaków. Dla mnie przyjemność z uczestnictwa w GD to oglądanie tych prac na żywo, spotkanie ludzi, pewnie też atmosfera. Ale statuetka to ostatnia z rzeczy na jakich mi zależy
Czy to jeszcze zabawa w malowanie zabawek? Chyba niestety w wielu przypadkach nie. Nie mówię, że to coś złego, ale nie lubię gdy z tego względu moje hobby staje się dla mnie mniej fajne, mniej relaksujące, mniej przyjemne. Niestety pęd do sukcesu, do bycia najlepszym - czy to w osiąganych cenach, czy w punktacji na CMON, czy też w ilości wygranych Demonów - psuje tę luźną atmosferę jaką pamiętam sprzed lat. Wiem, że to nieuniknione, ale z mojej perspektywy - szkoda....
Oczywiście, są jeszcze na świecie hobbyści - i chwała Bogu! Właśnie takich ludzi chcieliśmy tu skupić.
A o tym czy to jeszcze zabawa czy "poważny" biznes niech świadczy ta dyskusja... :rose:
-
DEMON_COLOR
-
Przemas
coz nie ma co kryc ze pieniadz dosc czesto szkodzi hobby. na szczescie jednak nie musi. zdawanie sobie sprawy z zagrozenia samo w sobie juz znacznie pomaga.
faktycznie wielu ludzi zaczelo traktowac te male ludki zbyt serio. nie kryje ze obecnie bawia mnie wojny na CMON dotyczace snajperow i wojny o 0.1 punkta. nie znaczy to ze sam kiedys nie zaczalem, reagowac zbyt nerwowo. zreszta chyba w tej kwesti nie jestem sam ( ale moze inni podziela sie swoimi odczuciami w tej kwestii - Mahon, Demon_Color... ? ). pomoglo zlapanie drugiego oddechu i zdanie sobie sprawy ze to tylko hobby.
dobrze, ze dyskusja na Cytadeli zostala zamknieta - zmierzala z kazdym postem w coraz gorszym kierunku. sam mialem zreszta zamiar sie w tej kwestii wypowiedziec (ubiegles mnie Mahon
).
mnie rowniez idea Polish GD Crew nie jest 100% bliska, zwlaszcza po przeczytaniu tekstu, ze stworzenie tej grupy ma umozliwic walke na miedzynarodowych arenach (czy jakos tak...). jaka walke? ja myslalem ze spotkanie i porownanie sie z innymi malarzami, wymiane doswiadczen i przede wszystkim dobra zabawe (dlatego ja osobiscie lubie konkursy). to zreszta bylo glownym celem mojej wycieczki do anglii (cel zrealizowany w 100% - naladowalem baterie i ponownie nabralem checi na malowanie). powodzenie pomyslu stworzenia tej grupy upatruje w polozeniu nacisku na poznanie sie i czerpaniu frajdy z hobby.
juz gdzies to pisalem, ale dla mnie rowniez CMON stalo sie bardziej tablica ogloszeniowa. sama ocena nic nie mowi, nie daje zadnej przydatnej informacji malarzowi, a rzeczowych komentarzy w tym serwisie coraz mniej. nie wiem jak ma sie sprawa z wbijaniem 1 osobom z innych studiow - ja traktuje to troche jako "teorie spisku". nie jest jednak tajemnica wbiajanie 10 znajomym, do czego nawet na forum CMON przyznalo sie sporo osob.
ciekawi mnie jak dalej pieniadz wplynie na figurki. teoretycznie ich techniczna jakosc sie poprawia, ale od jakiegos czasu dochodze do wniosku ze sa one coraz czesciej robione bez pomyslu ("wyrzezb do 1 regiment elfow bo musimy go sprzedac..."). patrzac na stare modele odnosze wrazenie ze sprawialy one wiecej radochy ich tworcom.
i haslem "have fun everyone" moze zakoncze moja nieskladna wypowiedz
faktycznie wielu ludzi zaczelo traktowac te male ludki zbyt serio. nie kryje ze obecnie bawia mnie wojny na CMON dotyczace snajperow i wojny o 0.1 punkta. nie znaczy to ze sam kiedys nie zaczalem, reagowac zbyt nerwowo. zreszta chyba w tej kwesti nie jestem sam ( ale moze inni podziela sie swoimi odczuciami w tej kwestii - Mahon, Demon_Color... ? ). pomoglo zlapanie drugiego oddechu i zdanie sobie sprawy ze to tylko hobby.
dobrze, ze dyskusja na Cytadeli zostala zamknieta - zmierzala z kazdym postem w coraz gorszym kierunku. sam mialem zreszta zamiar sie w tej kwestii wypowiedziec (ubiegles mnie Mahon
mnie rowniez idea Polish GD Crew nie jest 100% bliska, zwlaszcza po przeczytaniu tekstu, ze stworzenie tej grupy ma umozliwic walke na miedzynarodowych arenach (czy jakos tak...). jaka walke? ja myslalem ze spotkanie i porownanie sie z innymi malarzami, wymiane doswiadczen i przede wszystkim dobra zabawe (dlatego ja osobiscie lubie konkursy). to zreszta bylo glownym celem mojej wycieczki do anglii (cel zrealizowany w 100% - naladowalem baterie i ponownie nabralem checi na malowanie). powodzenie pomyslu stworzenia tej grupy upatruje w polozeniu nacisku na poznanie sie i czerpaniu frajdy z hobby.
juz gdzies to pisalem, ale dla mnie rowniez CMON stalo sie bardziej tablica ogloszeniowa. sama ocena nic nie mowi, nie daje zadnej przydatnej informacji malarzowi, a rzeczowych komentarzy w tym serwisie coraz mniej. nie wiem jak ma sie sprawa z wbijaniem 1 osobom z innych studiow - ja traktuje to troche jako "teorie spisku". nie jest jednak tajemnica wbiajanie 10 znajomym, do czego nawet na forum CMON przyznalo sie sporo osob.
ciekawi mnie jak dalej pieniadz wplynie na figurki. teoretycznie ich techniczna jakosc sie poprawia, ale od jakiegos czasu dochodze do wniosku ze sa one coraz czesciej robione bez pomyslu ("wyrzezb do 1 regiment elfow bo musimy go sprzedac..."). patrzac na stare modele odnosze wrazenie ze sprawialy one wiecej radochy ich tworcom.
i haslem "have fun everyone" moze zakoncze moja nieskladna wypowiedz
Tak jak napisałem wyżej - nie bawi mnie przysłowiowa "walka o złote gacie". CMON odwiedzam, choć dużo rzadziej niż dawniej... Czasem coś tam wrzucę, ale nie zabijam się o wyniki.Przemas wrote:nie znaczy to ze sam kiedys nie zaczalem, reagowac zbyt nerwowo. zreszta chyba w tej kwesti nie jestem sam ( ale moze inni podziela sie swoimi odczuciami w tej kwestii - Mahon, Demon_Color... ? ). pomoglo zlapanie drugiego oddechu i zdanie sobie sprawy ze to tylko hobby.
Liczyłem, że się chłopaki opamiętają trochę wcześniej, ale opamiętanie nie nadeszło na czasdobrze, ze dyskusja na Cytadeli zostala zamknieta - zmierzala z kazdym postem w coraz gorszym kierunku. sam mialem zreszta zamiar sie w tej kwestii wypowiedziec (ubiegles mnie Mahon).
Właśnie - czasem jaskrawo to widać...nie wiem jak ma sie sprawa z wbijaniem 1 osobom z innych studiow - ja traktuje to troche jako "teorie spisku". nie jest jednak tajemnica wbiajanie 10 znajomym, do czego nawet na forum CMON przyznalo sie sporo osob.
A co do "jedynek" to są to fakty, ale takie które pamiętam jeszcze z czasów Headblasta - czyli gdzieś lata 2002-2003. Inaczej: wtedy się o tym rozmawiało "w kuluarach" i o ile pamiętam były na to dowody. Patrząc na wściekłe biznesowe podejście (vide dyskusja na cytadeli, nie żeby posądzać konkretne osoby, tylko żeby piętnować postawy) jestem skłonny uwierzyć, że może pokutować do dziś...
A tu się zgodzę. Z jakością techniczną niekoniecznie idzie w parze pomysłowość. Tę pomysłowość dawnych figurek obecnie często zachowują małe niszowe firmy, które nie dorównują 'gigantom' rozmachem i techniką. Dlatego tak miło maluje mi się figurki Hasslefree - nie dla rewelacyjnej jakości i super stylu, ale właśnie dla takiego dość świeżego podejścia do tematu.[/url]ciekawi mnie jak dalej pieniadz wplynie na figurki. teoretycznie ich techniczna jakosc sie poprawia, ale od jakiegos czasu dochodze do wniosku ze sa one coraz czesciej robione bez pomyslu ("wyrzezb do 1 regiment elfow bo musimy go sprzedac..."). patrzac na stare modele odnosze wrazenie ze sprawialy one wiecej radochy ich tworcom.
-
Theotril
Osobiście internet i strony internetowe to główne źródło wiedzy dla mnie-jeśli chodzi o figurki i ich malowanie. Nikt nigdy mi nie tłumaczył jak malować, jedyne figurki jakie widziałem w realu to moje i te w sklepie typu bard za gablotą, a sklep odwiedzałem aby kupić jakiś pędzelek lub farbki. Moi znajomi nie malują
, stąd takie strony jak ta, i inne, nawet coolmini to dla mnie skarbnica wiedzy i pomysłów. Dlatego cieszy mnie, że taka strona jak coolmini istnieje, bo pośrednio dzięki niej zainteresowałem się modelarstwem figurkowym. Obecnie traktuje coolmini jak taka galeryjke, wejde poogladam-jeśli zobacze coś "ekstra" to ocenie i wyjde
Ostatnio można zaobserwować powstające coraz to nowe firmy robiące figurki, z jednej strony to dobrze, bo i konkurencja wieksza, ale tak po prawdzie jak już moi poprzednicy wspomnieli coraz mniej w nich polotu i pomysłowości. Takie moje trzy grosze
Ostatnio można zaobserwować powstające coraz to nowe firmy robiące figurki, z jednej strony to dobrze, bo i konkurencja wieksza, ale tak po prawdzie jak już moi poprzednicy wspomnieli coraz mniej w nich polotu i pomysłowości. Takie moje trzy grosze
-
Nameless
- The Better Choice

- Posts: 17415
- Joined: 21 Jun 2005, o 17:41
- Location: Silesia, Poland
- Contact:
1. i chyba plan sie udajemahon wrote:Oczywiście, są jeszcze na świecie hobbyści - i chwała Bogu! Właśnie takich ludzi chcieliśmy tu skupić.
A o tym czy to jeszcze zabawa czy "poważny" biznes niech świadczy ta dyskusja... :rose:
2. Dyskusja na cytadeli - tak mi sie wydaje, bo sytuacji nie znam - spowodowana jest starymi niesnaskami. Chyba nie laczylbym ich rozmowy z hobby i jego traktowaniem, a zaleglymi niewyjasnionymi sprawami. Jak wiadomo, jak sie czlowiek tak zaperzy, to logika schodzi na drugi plan, a kazda dyskusje/rozmowe/klotnie trzeba "wygrac", a nie przeprowadzic dla wyjasnienia problemu.
Taka sytuacja ma miejsce przy firmach produkujacych modele do konkretncyh gier, kiedy to trzeba wydac bardzo konkretne modele, w bardzo konkretnym stylu. Nie tylko konkretnym, ale w pewnym stopniu narzuconym.Przemas wrote:ciekawi mnie jak dalej pieniadz wplynie na figurki. teoretycznie ich techniczna jakosc sie poprawia, ale od jakiegos czasu dochodze do wniosku ze sa one coraz czesciej robione bez pomyslu ("wyrzezb do 1 regiment elfow bo musimy go sprzedac..."). patrzac na stare modele odnosze wrazenie ze sprawialy one wiecej radochy ich tworcom.
Wystarczy popatrzyc na firmy, ktore nie podpieraja sie zestawem przepisow. Jest wiele ciekawych i "swiezych" linii. Bardzo ogolna seria fantasy DHL Reapera. Freebooter, gdzie Klocke robi co chce. Wspomniany Hasslefree - choc osobiscie zdecydowanie nie podoba mi sie ich styl, to trzeba przyznac, ze swoj styl maja. Komiksowe modele Heresy. Rozpoczynajace dopiero dzialalnosc Wyrd czy DarkSon. Warto popatrzec na modele w skali 54mm. Zaczyna sie chyba era fantasy w tej skali. Andrea miala do tej pory kilka modeli fantasy, teraz robi osobna linie Warlord Saga. Latorre przypomnial sobie o swoich fascynacjach. Reaper podobno ma w planach Master Series Miniatures - serie, ktora w zalozeniu ma zawierac modele w wiekszych skalach, gdzie rzezbiarze nie beda niczym ograniczani.
Nie jest tak zle Przemas. Dzieje sie duzo dobrego w naszym swiatku figurkowym
-
Zolwik
Wydaje mie się, że jak większość dziedzin, także malarstwo figurek, zapoczątkowane przez entuzjastów i typowych hobbystów powoli przechodzi ewolucję w kierunku profesjonalizmu. Tak stało się i nadal dzieje się np. z róznymi dyscyplinami sportowymi. Windsurfing czy kolarstwo górskie- najpierw wymyśliła sobie taką formę zabawy grupka ludzi z fajnym pomysłem- jeśli okazuje się on zdobywać szybko popularność to w końcu powstają przeróżne ligi, oficjalne zawody, rankingi światowe, no i włączają się w to wszystko koncerny prześcigające się w konstruowaniu coraz lepszego sprzętu.
Im więcej ludzi wciąga się w jakieś hobby tym bardziej napędza sie ta cała machina- więcej ludzi domaga się coraz nowszych, lepszych produktów, a więc można na tym wszystkim lepiej zarobić.
Także taki pęd ku zarabianiu na figurkach pieniędzy i pewnej komercjalizacji tego hobby zbytnio mnie nie dziwi i w gruncie rzeczy wydaje się być naturalny. To prawda, że w związku z tym pojawiają się pewne dość nieprzyjemne sytuacje i tendencje w środowisku, ale taka jest chyba cena zdobywania popularności przez dane hobby.
Z drugiej strony zawsze pozostaje pewne środowisko fascynatów, którzy tak naprawdę nie robią tego tylko dla pieniędzy, ale dla własnej przyjemności/ satysfakcji. Tacy hobbyści prosto z serca, jak np. tutaj na forum CofC :rose:
Im więcej ludzi wciąga się w jakieś hobby tym bardziej napędza sie ta cała machina- więcej ludzi domaga się coraz nowszych, lepszych produktów, a więc można na tym wszystkim lepiej zarobić.
Także taki pęd ku zarabianiu na figurkach pieniędzy i pewnej komercjalizacji tego hobby zbytnio mnie nie dziwi i w gruncie rzeczy wydaje się być naturalny. To prawda, że w związku z tym pojawiają się pewne dość nieprzyjemne sytuacje i tendencje w środowisku, ale taka jest chyba cena zdobywania popularności przez dane hobby.
Z drugiej strony zawsze pozostaje pewne środowisko fascynatów, którzy tak naprawdę nie robią tego tylko dla pieniędzy, ale dla własnej przyjemności/ satysfakcji. Tacy hobbyści prosto z serca, jak np. tutaj na forum CofC :rose:


