Click to see full-sized image
Click to see full-sized image
Click to see full-sized image
@Gildor: Wrzucam kilka zoomow i teraz pisze co i jak ...
Jak widac na zblizeniach malowanie wcale nie jest takie rowne gladkie itp itd ... jednakze przy takiej ilosci staram sie malowac dosc konsekwentnie (to chyba najlepsze okreslenie i slowo). wszystko to zazwyczaj ze 2-3 kolory + miksy + malowanie warstwowe.
Ostatnio przestalem uzywac podkladow a sam podkladam figurki farbkami z serii foundation. zwykle to sa 2 warstwy (cienkie - pierwsze warstwa troche grubsza a druga bardziej wodnista) i dalej malowanie ciemnych powierzchni miksem foundation + ink granatowy. potem kolejne warstwy to tez sa miksy z foundation + zwykle farby. tym sposobem oszczedzam czas na podkladowaniu a i sam podklad jest dosc "twardy" i solidny gdyz jest to kilka dobrze kryjacych warstw za sprawa wlasnie foundation.
Jesli chodzi o metodyke to zawsze najpierw maluje niebieski "podklad" potem inne zolte i brazowe (niebieski to u mnie kolor dominujacy zwykle na tych elfach). malujac te pierwsze warstwy po prostu sobie chlapie by mniejwiecej elementy byly pokryte kolorami na jakie potem je pomaluje. Potem nastepuje era zoltego i tez jak wyjade poza schemat nie ma tragedi bo potem przy cieniowaniu i rozjasnianiu neibieskim wszystko ladnie sie pokryje. Uzywajac foundation tez uzyskuje to ze nawet jak zabrudze kolory jasne i trudne jak np zolty to bede mogl sobie spokojnie jakos je naprawic nie nakladajac miliona warst by uzyskac nasycenie odpowiednie.
Kolejna sprawa jest malowanie poszczegolnych elementow za jednym zamachem ... dziele modele na "atak klonow" czyli na grupy tych samych by malowac schematycznie i potem najpierw jeden element na wszystkich z grupki A potem 1 element na wszystkich z grupki B potem grupka C i D jak jest ... zeby nie marnowac farb to maluje najpierw np 1 odcieniem niebieskiego potem go rozjasniam i maluje drugim i trzeciem i czwartym ... i tak dalej. uzywam mieszanek na oko wiec jako ze jestem daltonista nie moge sobie pozwolic by potem modele odstawaly TONALNIE

bo po prostu nie uzyskam identycznego odcienia za 2 razem.
To tak jesli chodzi o mechanike malowania (cos na zasadzie lini produkcyjnej).
Jesli idzie o losze to ja glownie uzywam inkow by oddzielac fragmenty oraz czystych pigmentow by nasycac kolory (paleta reapera). nawet zwyklakow z kolei maluje potem bardzo delikatnymi mokrymi warstwami i jak skoncze ostatni model to juz na 1 wyschnie warstwa i moge nakladac kolejne ... to jest urok tego malowania ze mozna cienkie warstwy uzywac bez prezstojow i czekania na wyschniecie... na koniec akcentuje krawedzie czystymi jasnymi kolorami i model jest gotowy do malowania kolejnych elementow

.
Tak wiec zaden to sekret i nawet po zblizeniach czasem widac niedociagniecia spowodowane "masowka"

. Mysle ze magia szybkiego malowania jest dosc dobre dobranie farb i kolorow by sie nie nameczyc a by moc np nakladac malo warstw a nakladac je "trafnie". No i kolejna sprawa jest takie indywidualne wyczucie "stylu" kazdy z nas maluje po swojemu

.
Jak beda jakies pytania to z checia na nie odpowiem
