[PL] Verlinden Productions - Full Metal Jacket - recenzja
Posted: 12 Oct 2011, o 00:34
Witajcie!
Tym razem przyszedł czas na kolejny model historyczny
Parę miesięcy temu kupiłem i postanowiłem w końcu to opisać.
Mam jakiś głód pisania ostatnio, więc poleje się woda...
Kawał żywicy z dodatkowymi elementami od firmy Verlinden Productions. Produkt nosi dokładnie taką samą nazwę, jak jeden z najlepszych filmów Kubricka o tematyce wojny w Wietnamie: "Full Metal Jacket". Na pudełku jest też druga część nazwy: "G.I. Vietnam". G.I. to skrót używany przez wojska USA ogólnie do określenia jednostek sił zbrojnych (albo Government Issue lub Galvanized Iron), natomiast FMJ to nazwa popularnej amunicji strzeleckiej - pełnopłaszczowego pocisku. Film często jest tłumaczony jako "Pełny magazynek" czy też "Uzbrojony po zęby", co jest niestety błędne.
Dawno się już nosiłem z zakupem, bo obok II WŚ to mój drugi ulubiony okres historyczny, a takich scenek od VP jest więcej: "Good Morning Vietnam" (też filmowa nazwa, a sam film to rewelacyjny Robin Williams), "Flower Power" i inne... Myślałem o tym, żeby w przyszłości skompletować sobie wszystkie i zrobić jedno duże obozowisko, ale nie wiem, na ile mi tego pomysłu wystarczy, więc na razie poprzestałem na tej jednej scence
Póki co wybrałem - moim zdaniem - najlepszy produkt pod każdym względem: żołnierz leżący w swoich gratach i przeglądający Playboya. Klasyczna scenka, dużo detali, klimat i urok Wietnamu
Model wykonany jest w skali 1:35. W katalogu figuruje pod nr 329, o czym zresztą informuje nas napis na opakowaniu.
Zapakowany w woreczek i gustowne pudełko ze zdjęciem pomalowanego wyrobu. Wewnątrz znajdziemy 5 elementów, z których należy wykonać całość. Głowy są umieszczone na jednym kanale wlewowym, więc części jest w sumie 6: cała dioramka, 2 ręce, 2 głowy, no i radio.
Click to see full-sized image
Click to see full-sized image
Click to see full-sized image
Click to see full-sized image
Click to see full-sized image
Click to see full-sized image
Ocenę można by zacząć od przedstawienia bliżej tej największej części zestawu: całego "grajdołka". Wykonany jest na najwyższym poziomie, a jeśli ktokolwiek miał kiedykolwiek styczność z tym producentem, to wie, że po dziś dzień wyroby spod tego znaku są uznawane za jedne z najlepszych na świecie. Verlinden produkuje mnóstwo gratów na pojazdy (skrzynki, beczki, broń i amunicję itp.), a także modele. Z reguły zaraz po wypuszczeniu na rynek np. takiego Abramsa można się spodziewać wysypu gratów na dioramy. Najbogatsza oferta zawiera oczywiście skalę modelarską 1:35.
Całość, mimo że odlana jako jeden element - jak widać na załączonych fotkach - jest zrobiona doskonale. Dołki, zagłębienia, detale i inne kształty - nie ma się czego czepić. Nawet mi jest ciężko
Jest jedna rzecz, którą widać na zdjęciach - odcięcie całej scenki nie wiem, od czego, ale to widać. Może był robiony większy rzut i było to rozcinane... Mianowicie naokoło piachu widać ścięte kształty, ale w żadnym wypadku nie jest to uszkodzenie zestawu, tylko odcięte nadlewy produkcyjne. Trzeba to tylko wyrównać do linii ziemi i to wszystko.
Click to see full-sized image
Click to see full-sized image
Click to see full-sized image
Click to see full-sized image
Click to see full-sized image
Click to see full-sized image
Click to see full-sized image
Click to see full-sized image
Jakość i dokładność wykonanych detali jest po prostu oszałamiająca. Wystarczy chociażby wspomnieć o oprawkach okularów, zegarku na przegubie, skrzynkach z doskonałą fakturą drewna, czy też pacyfie na łańcuszku, która sobie leży na klatce piersiowej żołnierza. O detalach radia, puszkach, paczkach fajek, zaroście hippisowej głowy i podeszwach butów nie wspomnę.
Click to see full-sized image
Nawet hełm M-1 ma naciągnięty materiał i fałdki! Niech nikogo to nie zmyli i czasem nie szlifuje tego, bo to nie są moldy
Można jedynie sie doczepić do braku widocznych paznokci na palcach, a są tam "jedynie" dokładnie wykonane ręce 
Zestaw nie posiada zbyt wielu nadlewów, a te, które są, są bardzo łatwe do usunięcia i wynikają tylko i wyłącznie z procesu produkcyjnego, a nie z kiepskiej jakości form. Linii podziału znalazłem niewiele i bardzo delikatnych - tutaj wystarczy jedynie delikatne piłowanie pilnikiem, potem papier ścierny i szlify końcowe. Można też (jeśli ktoś czuje się na tyle pewnie) zeskrobać to nożykiem, ale należy pamiętać o tym, że to żywica i łatwo o uszkodzenie, tym bardziej, że detale są naprawdę delikatne i cienkie.
Malowanie przewiduję w miarę wierne kolorystycznie, więc na pewno na pierwszy ogień pójdzie najlepszy (moim zdaniem) film traktujący o wojnie w Wietnamie: "Czas Apokalipsy" (oczywiście rozszerzona wersja, zresztą niedawno znów oglądałem ze 3 razy) z M. Sheenem (no i świetnym M. Brando), później pewnie "Pluton" z jego synem
Wielu znanych aktorów tam gra, a same filmy są zrealizowane bardzo dobrze. Zresztą wychowałem się na nich (a kto nie..
), więc tym bardziej miło będzie po raz kolejny je obejrzeć. Nie każdy może lubi tę tematykę, ale tytuły pewnie zna.
No i oczywiście mój ulubiony śmigłowiec ever i "koń roboczy" tej wojny - Bell UH-1 Iroquois... Ale o tym może kiedy indziej...
Wracając do zestawu...
Malowanie w sumie nie powinno sprawić nikomu problemu. Wystarczy tylko zaopatrzyć się w odpowiednią dokumentację fotograficzną i można działać. Kolorystyka z tego okresu jest ogólnie znana i nie są to stare informacje, więc na pewno można się wiele dowiedzieć chociażby na szybko z Internetu. A dla zapaleńców oczywiście odpowiednie pozycje książkowe, np. znanego wydawnictwa Osprey. Kolor umundurowania zielono-oliwkowy, do tego camo tiger stripes, fajki Marlboro, Winston i Lucky Strike i można działać
Malowanie skrzynek amunicyjnych też jest znane. Na pewno przydadzą się tutaj pastele i suche pigmenty dla zasymulowania ciemnej ziemi i kurzu.
Same gazety i rozkładówkę można sobie wydrukować w odpowiedniej skali (okładka Playboya na pewno nie będzie problemem) albo namalować, jeśli ktoś się czuje na siłach
Sam zestaw oceniam na 9,5/10. Prawie ideał. Małym minusem (wszędzie jakieś są) są te wszystkie małe śmieci i nadlewki oraz sporadyczne linie do usunięcia. Nie są to trudne rzeczy, ale jednak trzeba poświęcić im trochę uwagi, bo diabeł tkwi w szczegółach - a tych mamy tutaj sporo i każdy obserwator na pewno się na nich skupi.
Polecam! Zestaw jest dość drogi, ale myślę, że warto - mnie to kosztowało jakoś ok. 90zł + przesyłka. Za jakość trzeba płacić, a wiadomo, że modelarz nie lubi kupowania kota w worku i nie chce wydawać pieniędzy na ślepo na słabą jakość za dużą cenę, bo i też te wszystkie nasze zabawki są po prostu drogie. W tym przypadku na pewno wiadomo, że jest to porządnie wykonany produkt i sprawi wiele przyjemności przy malowaniu.
Edit:
Pomalowaną wersję można zobaczyć w tym temacie
viewtopic.php?f=13&t=3366&start=730
Tym razem przyszedł czas na kolejny model historyczny
Mam jakiś głód pisania ostatnio, więc poleje się woda...
Kawał żywicy z dodatkowymi elementami od firmy Verlinden Productions. Produkt nosi dokładnie taką samą nazwę, jak jeden z najlepszych filmów Kubricka o tematyce wojny w Wietnamie: "Full Metal Jacket". Na pudełku jest też druga część nazwy: "G.I. Vietnam". G.I. to skrót używany przez wojska USA ogólnie do określenia jednostek sił zbrojnych (albo Government Issue lub Galvanized Iron), natomiast FMJ to nazwa popularnej amunicji strzeleckiej - pełnopłaszczowego pocisku. Film często jest tłumaczony jako "Pełny magazynek" czy też "Uzbrojony po zęby", co jest niestety błędne.
Dawno się już nosiłem z zakupem, bo obok II WŚ to mój drugi ulubiony okres historyczny, a takich scenek od VP jest więcej: "Good Morning Vietnam" (też filmowa nazwa, a sam film to rewelacyjny Robin Williams), "Flower Power" i inne... Myślałem o tym, żeby w przyszłości skompletować sobie wszystkie i zrobić jedno duże obozowisko, ale nie wiem, na ile mi tego pomysłu wystarczy, więc na razie poprzestałem na tej jednej scence
Póki co wybrałem - moim zdaniem - najlepszy produkt pod każdym względem: żołnierz leżący w swoich gratach i przeglądający Playboya. Klasyczna scenka, dużo detali, klimat i urok Wietnamu
Model wykonany jest w skali 1:35. W katalogu figuruje pod nr 329, o czym zresztą informuje nas napis na opakowaniu.
Zapakowany w woreczek i gustowne pudełko ze zdjęciem pomalowanego wyrobu. Wewnątrz znajdziemy 5 elementów, z których należy wykonać całość. Głowy są umieszczone na jednym kanale wlewowym, więc części jest w sumie 6: cała dioramka, 2 ręce, 2 głowy, no i radio.
Click to see full-sized image
Click to see full-sized image
Click to see full-sized image
Click to see full-sized image
Click to see full-sized image
Click to see full-sized imageOcenę można by zacząć od przedstawienia bliżej tej największej części zestawu: całego "grajdołka". Wykonany jest na najwyższym poziomie, a jeśli ktokolwiek miał kiedykolwiek styczność z tym producentem, to wie, że po dziś dzień wyroby spod tego znaku są uznawane za jedne z najlepszych na świecie. Verlinden produkuje mnóstwo gratów na pojazdy (skrzynki, beczki, broń i amunicję itp.), a także modele. Z reguły zaraz po wypuszczeniu na rynek np. takiego Abramsa można się spodziewać wysypu gratów na dioramy. Najbogatsza oferta zawiera oczywiście skalę modelarską 1:35.
Całość, mimo że odlana jako jeden element - jak widać na załączonych fotkach - jest zrobiona doskonale. Dołki, zagłębienia, detale i inne kształty - nie ma się czego czepić. Nawet mi jest ciężko
Click to see full-sized image
Click to see full-sized image
Click to see full-sized image
Click to see full-sized image
Click to see full-sized image
Click to see full-sized image
Click to see full-sized image
Click to see full-sized imageJakość i dokładność wykonanych detali jest po prostu oszałamiająca. Wystarczy chociażby wspomnieć o oprawkach okularów, zegarku na przegubie, skrzynkach z doskonałą fakturą drewna, czy też pacyfie na łańcuszku, która sobie leży na klatce piersiowej żołnierza. O detalach radia, puszkach, paczkach fajek, zaroście hippisowej głowy i podeszwach butów nie wspomnę.
Click to see full-sized imageNawet hełm M-1 ma naciągnięty materiał i fałdki! Niech nikogo to nie zmyli i czasem nie szlifuje tego, bo to nie są moldy
Zestaw nie posiada zbyt wielu nadlewów, a te, które są, są bardzo łatwe do usunięcia i wynikają tylko i wyłącznie z procesu produkcyjnego, a nie z kiepskiej jakości form. Linii podziału znalazłem niewiele i bardzo delikatnych - tutaj wystarczy jedynie delikatne piłowanie pilnikiem, potem papier ścierny i szlify końcowe. Można też (jeśli ktoś czuje się na tyle pewnie) zeskrobać to nożykiem, ale należy pamiętać o tym, że to żywica i łatwo o uszkodzenie, tym bardziej, że detale są naprawdę delikatne i cienkie.
Malowanie przewiduję w miarę wierne kolorystycznie, więc na pewno na pierwszy ogień pójdzie najlepszy (moim zdaniem) film traktujący o wojnie w Wietnamie: "Czas Apokalipsy" (oczywiście rozszerzona wersja, zresztą niedawno znów oglądałem ze 3 razy) z M. Sheenem (no i świetnym M. Brando), później pewnie "Pluton" z jego synem
No i oczywiście mój ulubiony śmigłowiec ever i "koń roboczy" tej wojny - Bell UH-1 Iroquois... Ale o tym może kiedy indziej...
Wracając do zestawu...
Malowanie w sumie nie powinno sprawić nikomu problemu. Wystarczy tylko zaopatrzyć się w odpowiednią dokumentację fotograficzną i można działać. Kolorystyka z tego okresu jest ogólnie znana i nie są to stare informacje, więc na pewno można się wiele dowiedzieć chociażby na szybko z Internetu. A dla zapaleńców oczywiście odpowiednie pozycje książkowe, np. znanego wydawnictwa Osprey. Kolor umundurowania zielono-oliwkowy, do tego camo tiger stripes, fajki Marlboro, Winston i Lucky Strike i można działać
Same gazety i rozkładówkę można sobie wydrukować w odpowiedniej skali (okładka Playboya na pewno nie będzie problemem) albo namalować, jeśli ktoś się czuje na siłach
Sam zestaw oceniam na 9,5/10. Prawie ideał. Małym minusem (wszędzie jakieś są) są te wszystkie małe śmieci i nadlewki oraz sporadyczne linie do usunięcia. Nie są to trudne rzeczy, ale jednak trzeba poświęcić im trochę uwagi, bo diabeł tkwi w szczegółach - a tych mamy tutaj sporo i każdy obserwator na pewno się na nich skupi.
Polecam! Zestaw jest dość drogi, ale myślę, że warto - mnie to kosztowało jakoś ok. 90zł + przesyłka. Za jakość trzeba płacić, a wiadomo, że modelarz nie lubi kupowania kota w worku i nie chce wydawać pieniędzy na ślepo na słabą jakość za dużą cenę, bo i też te wszystkie nasze zabawki są po prostu drogie. W tym przypadku na pewno wiadomo, że jest to porządnie wykonany produkt i sprawi wiele przyjemności przy malowaniu.
Edit:
Pomalowaną wersję można zobaczyć w tym temacie
viewtopic.php?f=13&t=3366&start=730