No więc już po Dragonie

Wróciłem do domu cały poobijany, nie wyspany i trochę zły

Ale lepiej jak opowiem wszystko od początku

Z Irkuckiem spotkaliśmy sie w klubie 40stki (czekałem tam ze 40min zanim ktoś przylazł ale to szczegół) Gdy już byliśmy na miejscu udało mi sie wejść za darmo dzięki temu ze Irkuck zgodził sie (nooo nie miał zabardzo innego wyjścia

) abym pomagał mu w nauce malowania

Od razu po przyjeździe zastaliśmy tłumy
Click to see full-sized image
Ale zanim rozłożyliśmy farby i pędzelki były pokazy 40stki.
Click to see full-sized image
Click to see full-sized image
Tak to jest jak sie po pijaku jeździ predatorem po polu bitwy

W czasie pokazu udałem sie na mały rekonesans po konwencie i natknąłem sie na turniej Infinity
Click to see full-sized image
Click to see full-sized image
Niektórzy zakładali na głowy czapki i chusty aby lepiej wczuć sie w klimat swojej armii.
Podczas wędrówki po placówce na każdej napotkanej tablicy rysowałem Kapitana Bombę przez co byłem dość rozpoznawalnym uczestnikiem konwentu
No i wreszcie nadszedł czas na malowanko
Click to see full-sized image
Click to see full-sized image
Irek usiadł na rogu stołu z dala od uczestników aby w całości oddać sie flirtowi z jakimś podejrzanym typem

nie no żarty sobie oczywiście robie

(chociaż to zdjęcie trochę tak wygląda

) po prostu tłumów nie było ale to może i lepiej bo mogliśmy lepiej przypilnować młodych padawanów

chociaż tak generalnie to Irek objął miejsce głównego mistrza a ja zająłem sie malowaniem szykieleta to starałem sie cokolwiek podpowiadać a gdy Irek ochlapał sie żółcią

i uciekł wyczyścić ubranko nareszcie mogłem pokazać reszcie świata że też cosik tam umiem czyli dalej malowałem szykieleta

W czasie nauki malowania do sali wpadła banda radiowców i zaczęli nas wypytywać o różne rzeczy ale do mnie jakoś nie zagadali (pałergejmerzy i niemilce przebrzydli

) bo siedziałem na samym końcu

ale co tam

jeszcze sie wywiadów naudzielam gdy będę już najlepszym malarzem na świecie
Click to see full-sized image
W trakcie jakichkolwiek pokazów z udziałem moim albo Irka w trosce o nasze bezpieczeństwo zatrudniono wojsko
Click to see full-sized image
Click to see full-sized image
Click to see full-sized image
A to już ten sławny szykielet

Efekt mojej 2 godzinnej pracy no moze 2,5 godzinnej bo nie patrzyłem na zegarek gdyż nie mogłęm oderwać wzroku od niezbyt licznych lecz pięknych kobiet jakie krążyły po placówce. I na tym kończy sie nauka malowania

Było całkiem fajnie nawet pomimo tego ze dostaliśmy zaschnięte farby

Wyszedłem jakieś 10 min przed końcem bo mieliśmy grać rpga w świecie SST z qumplami więc jeśli coś jeszcze ciekawego sie wtedy wydarzyło to opowie o tym już sam Irkuck

Wiec udałem sie do pokoju w którym mieliśmy grać ale gdy zjadłem już wszystkie ciasteczka kolegi (który nie wiadomo gdzie znikną) na spółkę z innym kolegą stwierdziłem że jednak nie chce mi sie grać i udałem sie na prelekcje dotyczącą larpów i tego jakie przynoszą korzyści
itp. Prelekcja była dość ciekawa (tylko trochę za długa bo 2 godzinna nie wszyscy wytrzymali i 2 qumpli którzy przyszli ze mną zmyło sie 40min przed końcem)i dowiedziałem sie wielu rzeczy tym bardziej że nie miałem wcześniej pojęcia na jakiej zasadzie odgrywane są larpy.
I nadeszła godzina 19 niestety niedane mi było obejrzeć wieczorynki na kanale 1 polskiej telewizji za to obejrzałem pokaz żonglerski kontaktowej (chyba tak to sie nazywało)
Click to see full-sized image
Trochę kiepskie zdjęcia mi wyszły za to nagrałem 2 filmiki i jak dowiem sie jak sprawić żeby dało sie je obejrzeć na kompie to niezwłocznie je tu zarzucę. A wracając do żonglerki to koleś w niezwykły sposób obchodził sie ze szklana kula i piłeczkami w rytm muzyki a po pokazie można było spróbować własnych sił i muszę powiedzieć ze jestem pod niemałym wrażeniem bo wcale nie jest to takie proste

Wróciwszy do pokoju w celach graniowo-erpegpwych zastaliśmy tam rogalika sewendejsa którego użyliśmy do gry w siatkę a następnie w nogę. Jakaś młoda dama zwróciła nam uwagę obyśmy nigdy niebyli głodni a tego to już nie zrozumiałem bo rogalik już w stanie płynnym po tym co zrobiliśmy nadal nadawał sie do spożycia czego dokonaliśmy następnego dnia

Chcieliśmy sobie obejrzeć film na co wszyscy mieszkańcy naszego pokoju z radością zareagowali oburzeniem więc znaleźliśmy sobie wolne pomieszczenie w którym rozłożyliśmy swoje graty i zabraliśmy sie za rpga tym razem Neuroshime niestety ja nie grałem gdyż pochłoną mnie w całości Wh40k: SoulStorm (nie wiem czy dobrze napisałem

) w którego grałem na lapie qumpla. I nastała północ... miejsce konwentu opustoszało... jedynie my czyli Bloody Moritas- lubelski klub SST tłukliśmy sie bokenami na korytarzu. Gdzie nie gdzie słychać było radosne szepty knujących niecne plany larpowców.
Godzina 1:25 już ledwo żywi dalej tłukliśmy sie bokenami ale tym razem walka przypominała raczej spotkanie dwóch zombi
Click to see full-sized image
Ten przystojny olbrzym to oczywiście ja

Mniejszy i brzydki czyli kolega Patryk

Zdjęcie przedstawia scenę pełna dunamiki gdy Patryk próbuje oprzeć sie mojemu niezwykle potężnemu atakowi bokenem +3 niestety Patryk to Skinnies więc pałergejmerstwo ma we krwi za czym idzie posiadanie harmonic szielda.
Okolice godziny 2 w nocy

Dołączyli do nas organizatorzy i co wytrzymalsi uczestnicy konwentu po czym zabraliśmy sie za grę w kręgle
Click to see full-sized image
Godzina- 3:41... miejsce- Games Room... misja- zagrać w Shadows Over Camelot
Przy wejściu do gejmsrumu zebrała sie grupka fanatyków Loopin Louie zwanego tez- Wirujący Ludwiczek, Przełęcz Kurczaka, Przeleć Kurczaka podobno najlepszej gry bitewnej z elementami strategi i ekonomi
Click to see full-sized image
Zapewne ćwiczyli do turnieju który odbył sie tego samego dnia o godzinie 10:00 a brało w nim udział... 16 ZAWODNIKÓW !! to był chyba najliczniejszy turniej jaki był rozegrany na Dragonie

niestety nie mam zdjęć z samego turnieju bo w tym samym czasie byłem na prelekcji na której rozmawialiśmy na temat browserówek, mudów i takich rożnych zaś głównym tematem prelekcji była gra Orodlin.pl i to była najciekawsze prelekcja na jakich byłem w swoim życiu a było tych prelekcji 2

prowadzący dużo żartował i w ciekawy sposób przekazywał nam informacje no i co najważniejsze prelekcja trwała niewiele ponad godzinę a na koniec był konkurs w którym już nie brałem udziału bo pobiegłem na zbliżający sie wielkimi krokami turniej SST. Przed turniejem kupiłem losy na loterie z nadzieją że wygram miecz z filmu 300. Gdy nadeszła godzina 14 przerwałem bitwę i udałem sie na losowanie. I od tego zaczął mi sie psuć nastrój bo wydałem 2zeta na 2losy i nie zostałem wylosowany

nie wygrałem zupełnie nic ale jakbym kupił po 50 losów tak jak niektórzy to miałbym ten miecz

losowanie trwało pół godziny i to było stracone pół godziny

wróciłem na turniej... bitwa była już prawie zakończona (1tura ale ustawiłem sie tak ze jeden strzał z mojej pałergejmerskiej skinniesowskiej broni ignorujacej przeszkody terenowe, strzelającej na 60" zakończył by gre) niestety ten niemilec (sędzia) nie dał mi już tych 5min na rzuty kostką. Tą bitwę przegrałem. Podobnie jak następną... i 3 ostatnia bitwa miała być rozegrana miedzy mną a kolegą Bednarzem który miał tyle samo pkt co ja czyli... 0

stwierdziliśmy że gra niema sensu więc wzięliśmy sobie remis i cały turniej skończyłem na ostatnim miejscu wraz z Bednarzem z powalającą ilością pkt równą 0,5pkt !! hmm... nagrody... o nagrodach mogliśmy tylko pomarzyć

na szczęście pewien gracz (nowy w klubie zwerbowany na pokazach) wygrał 2 takie same plakaty więc jeden mi oddał za co szczerze dziękuję bo gdyby nie to to wróciłbym do domu z pustymi rękoma. Organizacja turnieju była gorzej niż kiepska... mieliśmy grać na 1500pkt a graliśmy na 750pkt a w tym wypadku rozpiska którą mogłem złożyć z figurek które miałem nie miała prawa wygrać tego turnieju bo chociaż miałem kilka potężnych laserów to były one umieszczone na niezbyt potężnych ścigaczach ktore bez problemu można ściągnąć w jednej turze... no ale zdążyłem sie już przyzwyczaić do kiepskich wyników na turniejach. I na tym Dragon dobiegł końca. Generalnie cały konwent był dość ciekawy chociaż zdarzały sie momenty ze trochę mi sie nudziło. Teraz wiem też że lepiej nie próbować spać w jednym pokoju z członkami Bloody Moritas bo rózne głupie pomysły przychodziły co niektórym na wykorzystanie bokena.
No to nieźle sie rozpisałem

No Irku teraz kolej na ciebie
Aaaaa zapomniałbym jeszcze o konkursach a te były dość ciekawe np wyścigi na jedzenie keczupu (które nagrałem i zapodam filmik jak będę wiedział jak

) i picie jakiejś oranżady o smaku rzygów ( wiem bo brałem udział i po połowie 1,5 litrowej butelki prawie sie porzygałem i jestem pod wrażeniem jak niektórzy wypili cała butelkę albo prawie cała ) Warto też wspomnieć o sali komputerowej która była przepełniona i nijak szło sie tam dostać. A tak oto mniej więcej wyglądali wszyscy około 6 rano (na przykładzie qumpla Ciesiela)
Click to see full-sized image
Click to see full-sized image
a tu znowu ja z Patrykiem

rozmycie spowodowane moim berserkerskim okrzykiem bojowym
Click to see full-sized image
I jeszcze jedna fotka na koniec turnieju
Click to see full-sized image
Jak widać trzymamy w rękach mority a z tyłu za mną kapitan bomba tylko niedokończony

Są tam wszyscy uczestnicy turnieju od lewej nowy, Shadow, lama, nowy, Bednasz iiii MartiusMarsGradivus !! dobrze ze niema sedziego bo by popsuł zdjęcie swoją twarzą
