[PL] PGA
Posted: 26 Nov 2007, o 11:50
W sobotę byliśmy na PGA (Poznań Game Arena) i ... szczerze mówiąc mocno zawiodła mnie część figurkowa.
W zasadzie podzielić ją można na dwa:
- turnieje
- sklepy
Turnieje - jak to zwykle bywa, dominowały te Warhammerowe. Dość spory turniej WFB (nie to co największe rozgrywki ligowe, albo GT, ale trochę ludzi tam było), mniejszy i dość ukryty w Bardzie turniej 40K, LOTR w Cube. Do tego warmaszyna w Cube, nie wiem - widziałem jeszcze AT-43 ale nie wiem czy to turniej czy co?
Sklepy - w zasadzie zauważyłem tylko Barda i Cube, oraz ISA. Skupiając się tylko na figurkach, to właściwie liczyły się (z mojego punktu widzenia tylko Bard i Cube). Towaru trochę było, choć nie umywało się to do pełnego wyposażenia jakie widujemy na ich sklepowych półkach.
Pokazy - były pokazy malowania, jakieś filmy puszczane w telewizorze, i duży pokaz Apocalypse (żałuję, że nie widziałem).
A jakie mam odczucia? Hmm... Z imprezy wróciłem zawiedziony i rozczarowany. Z poczuciem niedosytu....
Nie wiem czy to był optymalny sposób prezentowania branży figurkowej i docierania do ludzi. A chyba temu służyły targi - prezentacji gier.
Turnieje z założenia były adresowane do ludzi już "wtajemniczonych", ale przynajmniej robiły sztuczny tłok. Sklepy - podobno miały niezłe obroty, więc chyba nie narzekają.
Ale czego mi brakowało to PREZENTACJI - takiej, która działałaby na wyobraźnię, zachęcała do zainteresowania się co to takiego jest...
Dlaczego pokaz Apocalypse budził tak duże zainteresowanie (a wszyscy potwierdzają że tak było) - bo zadbano o widowiskowy (jak na nasze warunki) i duży stół, sporo figurek, była akcja - było widać co się dzieje. A do tego w miejscu dostępnym dla przechodzących, a nie gdzieś na tyłach albo za ogrodzeniem, gdzie nie wtajemniczony nie wejdzie.
Myślę, że takie perzentacje są przynajmniej tak widowiskowe jak to, co działo się na piętrze "komputerowców". Ale ukryte w tle turnieje lub maleńkie stoliki do gry - nie za bardzo.
Gry figurkowe mają duży potencjał wizualny i z łatwością mogą oddziaływać na widzów. Ale jakoś nikt tego poważnie nie wykorzystał.
Cube dysponował masą pustych gablotek - aż się prosiło o konkurs lub choćby wystawkę pomalowanych figurek. Oczywiście nie widziałem tam nic poza koszulką Warmachine i modelem Warjacka (w pudełku). Bard wyglądał jak by postawił na gry planszowe a nie figurkowe (mówiąc o stoisku).
Żałowałem że piętro ogólnie świeciło pustkami (nie tak jak na westernach, gdzie po pustych ulicach wiatr przepycha suchą jemiołę), ale nie było porównania z piętrem komputerowym gdzie sam tłum zdawał się sugerować "oj, tu dzieje się coś ciekawego!". Przejście po tak pustym piętrze pozostawiało na mnie wrażenie "a tu chyba nudy jakieś, bo tu tak pusto". Oczywiście - było to bardziej komfortowe dla zwiedzających, ale na dobrą sprawę nie bardzo było co zwiedzać.
Gdzie jakiś fajny ustawiony na widopku stół do Warmachine i ktoś z obsługi zagajający przechodniów: "słyszałeś o warmachine? lubisz steampunkowe klimaty?"
Gdzie był ktoś kto zaprezentowałby mi AT-43? Przypadkiem zauważyłem 1 stół do tej gry (swoją drogą całkiem niezły!) przechodząc do turnieju warmachine.
Dlaczego tak trudno było mi znaleźć miejsce gdzie ktoś pokazywał początkującym jak się maluje figurki? Przecież wyeksponowanie tego aspektu hobby mogło być dla niektórych równie zachęcające jak granie?
I ciągle żałuję, że nie było nikogo z figurkami innych firm. Nie było Jamy, nie było lokalnej Gildii Najemników, nie było Fenrisa, nie było Ścibora, nie było Micro Art Studio (z wyjątkiem kilku podstawek np. na stoisku Barda), nie było polskich Dwarf Tales, nie widziałem doskonałych polskich rzeźbiarzy - którymi mogłyby się poszczycić ich firmy. Na targach nie pojawił się także Sindarion, a zatem nie było też Dark Sword Miniatures....
Ogólnie z targów wracałem z wrażeniem, że poszedłem tam spotkać kilku znajomych (głównie z poznańskich sklepów), do spotkania których nie muszę wybierać się na targi.... a tego co bym chciał zobaczyć, nie było.
Nie będę nawet porównywał tego do tłumów i widowiskowości piętra powyżej (tematyka komputerowa), bo żal...
W zasadzie podzielić ją można na dwa:
- turnieje
- sklepy
Turnieje - jak to zwykle bywa, dominowały te Warhammerowe. Dość spory turniej WFB (nie to co największe rozgrywki ligowe, albo GT, ale trochę ludzi tam było), mniejszy i dość ukryty w Bardzie turniej 40K, LOTR w Cube. Do tego warmaszyna w Cube, nie wiem - widziałem jeszcze AT-43 ale nie wiem czy to turniej czy co?
Sklepy - w zasadzie zauważyłem tylko Barda i Cube, oraz ISA. Skupiając się tylko na figurkach, to właściwie liczyły się (z mojego punktu widzenia tylko Bard i Cube). Towaru trochę było, choć nie umywało się to do pełnego wyposażenia jakie widujemy na ich sklepowych półkach.
Pokazy - były pokazy malowania, jakieś filmy puszczane w telewizorze, i duży pokaz Apocalypse (żałuję, że nie widziałem).
A jakie mam odczucia? Hmm... Z imprezy wróciłem zawiedziony i rozczarowany. Z poczuciem niedosytu....
Nie wiem czy to był optymalny sposób prezentowania branży figurkowej i docierania do ludzi. A chyba temu służyły targi - prezentacji gier.
Turnieje z założenia były adresowane do ludzi już "wtajemniczonych", ale przynajmniej robiły sztuczny tłok. Sklepy - podobno miały niezłe obroty, więc chyba nie narzekają.
Ale czego mi brakowało to PREZENTACJI - takiej, która działałaby na wyobraźnię, zachęcała do zainteresowania się co to takiego jest...
Dlaczego pokaz Apocalypse budził tak duże zainteresowanie (a wszyscy potwierdzają że tak było) - bo zadbano o widowiskowy (jak na nasze warunki) i duży stół, sporo figurek, była akcja - było widać co się dzieje. A do tego w miejscu dostępnym dla przechodzących, a nie gdzieś na tyłach albo za ogrodzeniem, gdzie nie wtajemniczony nie wejdzie.
Myślę, że takie perzentacje są przynajmniej tak widowiskowe jak to, co działo się na piętrze "komputerowców". Ale ukryte w tle turnieje lub maleńkie stoliki do gry - nie za bardzo.
Gry figurkowe mają duży potencjał wizualny i z łatwością mogą oddziaływać na widzów. Ale jakoś nikt tego poważnie nie wykorzystał.
Cube dysponował masą pustych gablotek - aż się prosiło o konkurs lub choćby wystawkę pomalowanych figurek. Oczywiście nie widziałem tam nic poza koszulką Warmachine i modelem Warjacka (w pudełku). Bard wyglądał jak by postawił na gry planszowe a nie figurkowe (mówiąc o stoisku).
Żałowałem że piętro ogólnie świeciło pustkami (nie tak jak na westernach, gdzie po pustych ulicach wiatr przepycha suchą jemiołę), ale nie było porównania z piętrem komputerowym gdzie sam tłum zdawał się sugerować "oj, tu dzieje się coś ciekawego!". Przejście po tak pustym piętrze pozostawiało na mnie wrażenie "a tu chyba nudy jakieś, bo tu tak pusto". Oczywiście - było to bardziej komfortowe dla zwiedzających, ale na dobrą sprawę nie bardzo było co zwiedzać.
Gdzie jakiś fajny ustawiony na widopku stół do Warmachine i ktoś z obsługi zagajający przechodniów: "słyszałeś o warmachine? lubisz steampunkowe klimaty?"
Gdzie był ktoś kto zaprezentowałby mi AT-43? Przypadkiem zauważyłem 1 stół do tej gry (swoją drogą całkiem niezły!) przechodząc do turnieju warmachine.
Dlaczego tak trudno było mi znaleźć miejsce gdzie ktoś pokazywał początkującym jak się maluje figurki? Przecież wyeksponowanie tego aspektu hobby mogło być dla niektórych równie zachęcające jak granie?
I ciągle żałuję, że nie było nikogo z figurkami innych firm. Nie było Jamy, nie było lokalnej Gildii Najemników, nie było Fenrisa, nie było Ścibora, nie było Micro Art Studio (z wyjątkiem kilku podstawek np. na stoisku Barda), nie było polskich Dwarf Tales, nie widziałem doskonałych polskich rzeźbiarzy - którymi mogłyby się poszczycić ich firmy. Na targach nie pojawił się także Sindarion, a zatem nie było też Dark Sword Miniatures....
Ogólnie z targów wracałem z wrażeniem, że poszedłem tam spotkać kilku znajomych (głównie z poznańskich sklepów), do spotkania których nie muszę wybierać się na targi.... a tego co bym chciał zobaczyć, nie było.
Nie będę nawet porównywał tego do tłumów i widowiskowości piętra powyżej (tematyka komputerowa), bo żal...