Właśnie tu Flagoon poruszył jedną dość ciekawą sprawę:
Czy zakup aerografu jest rzeczywiście przydatny, czy jest raczej kaprysem. Oczywiście ja nikomu nie będę do kieszeni zaglądać, ani sprawdzać ile ma wolnego miejsca w pokoju. Nie moja sprawa.
Tylko nie do końca rozumiem tę ostatnią falę fascynacji aerografem. Odnoszę wrażenie, że część ludzi sobie wyobraża, że aerograf to takie magiczne narzędzie, dzięki któremu ich malowanie nagle się poprawi. A tymczasem prawdopodobnie zacznie się od iluś rozczarowujących i męczących prób, przetykania zapchanej dyszy, przekładania aerografu z miejsca na miejsce, itd.
Nie wiem skąd się nagle wzięło to, że wszyscy nagle chcą aerograf. My co prawda mamy w domu jakiś tani aerograf, ale o ile nie maluje się czegoś większego, to nie da się nim zrobić dużo więcej niż podkład (i tak preferujemy sprayowy, bo mocniejszy), nałożenie koloru podstawowego (nie, nie wszystkich, ale raczej jednego), określenia kierunku padania światła, no i wylakierowania (zazwyczaj też wolę spray - szybciej, a potem nie muszę rozbierać i czyścić aerografu). Oczywiście im większy model - tym więcej można zrobić (co pokazuje np. Theotril). Podobnie - zakup sprzętu z wyższej półki zwiększa jego możliwości (ale i cenę)...
Nic mi do tego czy ktoś wyda pieniądze i będzie zadowolony czy rozczarowany, chyba, że to ja bym go namówił. Ale jakoś tak mam obawę, że to po prostu taka fascynacja w ciemno. Stąd moje pytanie do Gildora - czy miał szansę zobaczyć jak w rzeczywistości pracuje się z aerografem i co z nim będzie mógł zrobić.
I tu wydaje mi się że post Flagoona nasuwa kwestię:
Do czego będzie wykorzystywany aerograf?
Czego od niego oczekujemy, co nam wystarczy do zadowolenia z tego wydatku?
Jak często będzie wykorzystywany?
Czy to usprawiedliwia koszt, trzymanie grata w domu i komplikacje związane z eksploatacją tego sprzętu?
Pomyślcie jaki to paradoks - łatwiej zdecydować się niektórym na wydanie 500+ złotych na aerograf niż 100 zł na porządne pędzle
