Dzięki za komentarze!
A nie wiem, czy to kwestia upodobań, czy kolorów, ale ze wszystkich rzeczy, to najprzyjemniej mi się maluje właśnie Nurgle'a. Pewnie dlatego, że nie trzeba się zastanawiać nad wieloma rzeczami, a kolorowe plamy zawsze dobrze wypadną i można się wyżyć po artystofsku

Tutaj w sumie malowałem go totalnie na luzie, paćkałem, mieszałem farbę na modelu, wycierałem, wcierałem, zalewałem, cuda na kiju. I jakoś wyszło.
Na podstawce miała być krew od początku (na kosie też jest), bo miałem pomysł na bulgotanie krwawego bajora, stąd te bąbelki

Ale faktycznie miałem zgryz, co dać - zielone, czy krew. Doszedłem do wniosku, że zielonego gluta już jest sporo w Internecie i trzeba coś innego dać. W ogóle to pozbierałem sobie wszelkie możliwe fotki z Typhusem malowanym na wyższym poziomie i długo nie wiedziałem co zrobić, żeby mój był inny. Zdecydowałem się na więcej żółtego, a zgniłe zielenie wcisnąłem w kąciki.
Nurgling od początku miał być z tyłu, bo z przodu już nie miałem, gdzie go upchnąć, a z tyłu miał być dodatkiem do pleców głównego tematu

Poza tym z przodu już jeden jest, na nodze Typhusa sobie siedzi. Nie chciałem go też wywalać całkowicie, więc gdzieś musiałem go wcisnąć tak naprawdę. I tak go odciąłem nożykiem, bo źle wpasowałem za pierwszym razem.
Krew to Red Ink GW, trochę Black Inka GW i Humbrol 35, gdzieś tam chyba też Vallejo Smokey Ink jest. Ogólnie metoda "na oko", inaczej na broni, a inaczej jako ciągnące się flaki, tu trzeba było czekać, aż lakier zacznie stygnąć. Tamiya CR mi się skończył i nie kupiłem jeszcze

Zresztą H35 też już jest na wyczerpaniu i trzeba by uzupełnić materiały...