Page 62 of 96

Re: [PL] Warsztat Slawola

Posted: 7 Jun 2010, o 11:45
by Ana
Kurcze Ragnar Blackmane jest dla mnie tak upaćkany, ze trudno doszukać mi się w nim czegoś co by mi sie podobało ... twarz i zielone kamyki - oki znalazłam :twisted:
Dla mnie ta praca jest po prostu nieestetycznie wykonana.
Cienie albo przysypane śniegiem, albo zalane washem :roll: ale też jakieś takie plamiste.
Efekty korozji wydają się być nieprzemyślane i niedopracowane no i w sporym nadmiarze ... a może wydaje mi się tak tylko dla tego, że poszczególne elementy nawet nie są od siebie porządnie odseparowane światłocieniem i całość zlewa mi się w jeden złom.
Może pomógłby sam mocniejszy światłocień na pancerzu, bo prócz twarzy ciężko mi wyróżnić resztę elem.?

Sorki - jak dla mnie przesadnie dążysz do realnego stylu, przy zbyt małym nakładzie czasu. 'Brudzing' też wymaga przemyślenia - też składa się na kompozycję i też wymaga precyzji.
Mnie się wydaje, że te detale u Ciebie nie są przemyślane i nie są dopracowane - praca machnięta na szybko jak na tak wiele 'atrakcji'.
Kabura na pistolet wygląda jak maźnięty na TT - czaszka pominięta, maźnięta na brązowo i pokryta wash'em z całą resztą? A gdzie rozjaśnienia na skórce?

Na moje oko - ja bym tak zrobiła - chwyciłabym za jakiś model z szuflady i poćwiczyłabym precyzję pędzla i staranność z mocniejszym kontrastem. Możliwe, że te TT-owe zamówienia tak Cię rozleniwiły, że zapomniałeś co to znaczy przysiąść nad detalem - to by było dość zrozumiałe :roll:

Mam nadzieję, że nie uraziłam Cię moimi uwagami - zresztą wiedziałeś już wcześniej co myślę o nim gdy był w warsztacie :bandana: - lepsza szczerość od obłudy.
Możliwe, że ten model razi tylko w moje bodźce estetyczne, ;) a innym będzie się podobać (ale nie ukrywam, że każdy komplement dotyczący tego modelu będzie mnie szczerze zadziwiać :bonk: )

Re: [PL] Warsztat Slawola

Posted: 8 Jun 2010, o 20:11
by Slawol
arctica wrote:Im convinced you're not human ^^
Always (caffeine) coca-cola :mrgreen:
Nameless wrote:twoje tempo mnie zabija...
Mnie też :lol:
Ana wrote:Kurcze Ragnar Blackmane jest dla mnie tak upaćkany, ze trudno doszukać mi się w nim czegoś co by mi sie podobało ... twarz i zielone kamyki - oki znalazłam :twisted:
Taki wstęp zawsze mnie zachęca do czytania, bo wiem, że będę mógł się odgryźć :twisted:
Ana wrote:Efekty korozji wydają się być nieprzemyślane i niedopracowane no i w sporym nadmiarze ... a może wydaje mi się tak tylko dla tego, że poszczególne elementy nawet nie są od siebie porządnie odseparowane światłocieniem i całość zlewa mi się w jeden złom.
Wciąż z tym walczę i szukam złotego środka... :banghead:
Ana wrote:Może pomógłby sam mocniejszy światłocień na pancerzu, bo prócz twarzy ciężko mi wyróżnić resztę elem.?
I tu jest chyba sedno sprawy - ciemny kolor bazowy, zaczęło to do mnie jakiś czas temu docierać i przy tym modelu jestem już pewien. Wszystko, co robię na modelu, zlewa się w jedno, bo nie widać tego na kolorze pancerza - który jest po prostu za ciemny, a do tego jeszcze robię cienie i washe, a rozjaśniam niewiele... Chyba muszę wychodzić od jaśniejszego koloru bazowego :)

Mam teraz właśnie taki jeden model (bardziej militarny) na warsztacie i zacząłem jaśniej - efekt o wiele lepszy moim zdaniem. Zobaczymy na koniec.
Ana wrote:Sorki - jak dla mnie przesadnie dążysz do realnego stylu, przy zbyt małym nakładzie czasu. 'Brudzing' też wymaga przemyślenia - też składa się na kompozycję i też wymaga precyzji.
Mnie się wydaje, że te detale u Ciebie nie są przemyślane i nie są dopracowane - praca machnięta na szybko jak na tak wiele 'atrakcji'.
No w sumie bawiłem się z nim dobry miesiąc, więc raczej się nie spieszyłem, ale na pewno nie wyszło najlepiej.
Ana wrote:Na moje oko - ja bym tak zrobiła - chwyciłabym za jakiś model z szuflady i poćwiczyłabym precyzję pędzla i staranność z mocniejszym kontrastem.
Myślę, że ciemny kolor bazowy jest przyczyną - jak już wspomniałem wyżej.
Ana wrote:Możliwe, że te TT-owe zamówienia tak Cię rozleniwiły, że zapomniałeś co to znaczy przysiąść nad detalem - to by było dość zrozumiałe :roll:
Ejże, w końcu dojrzałaś tam twarz i kamyki, nie? :mrgreen: A miecza z rewelacyjnym freehandem i jeszcze lepszą krwią to nawet nie pochwaliłaś! :snooty:
Ana wrote:Mam nadzieję, że nie uraziłam Cię moimi uwagami...
Urazić? Mnie? Próbuj, życzę wytrwałości! :mrgreen: Co najwyżej mogę mieć jakiś gorszy dzień i być nabzdyczonym sam z siebie, jak mi jakaś radioaktywna mucha do nosa wlezie - wtedy mi spodpalcy wychodzą jakieś dziwne odzywki bez sensu, a potem i tak nie wiem, o co mi chodziło :bonk:

A poza tym wszyscy wiemy, że
Ana wrote:lepsza szczerość od obłudy.
Najlepsza. I to sobie bardzo cenię.
Ana wrote:Możliwe, że ten model razi tylko w moje bodźce estetyczne, ;)
Serio? Masz na myśli swoje powyższe słowa? ;)
Ana wrote:...a innym będzie się podobać (ale nie ukrywam, że każdy komplement dotyczący tego modelu będzie mnie szczerze zadziwiać :bonk: )
Cała Ania :mrgreen:

Dzięki!

Re: [PL] Warsztat Slawola

Posted: 8 Jun 2010, o 20:18
by Renaw
Po takich wytkniętych błędach chyba bym dostał niezłego doła :shock:
Ogólnie podoba mi się ta przerabiana figurka marynarza. Kolorystyka jest jak najbardziej na miejscu i zasługuje na medal.
Brakuje mi tu jednej rzeczy...wyostrzenia tej figurki. Na obrazy mówię że "muszę uchwycić kontrast" i to poprawia wygląd więcej niż połowę lepiej.
Czyli tam gdzie trzeba przyciemnić zrobic to czernią i pochodnymi. A rozjasnić bielą i jej rodziną :)
To tak jak ja bym zrobił.

Jestem pewien że klient się cieszy bo to kawał dobrej pracy.

ps. ja jednak wolę rzezbić modele niż malować :bonk:

Re: [PL] Warsztat Slawola

Posted: 9 Jun 2010, o 10:14
by Mike
SM ładny ale niestaranny. Stylem przypomina mi prace Romana z massivevoodoo. Śniedź za niebieska, rdza za płaska, powinno być źródło tych zacieków, można było przykleić ciut drobnej ziemi w miejscu gdzie się zaczynają żeby nadać ładną fakturę. Odznaczenia i ozdoby na nodze na zbliżeniach wyglądają słabo, z daleka dobrze więc chyba jest ok. Najlepiej w tym modelu wyszedł Ci miecz, zielony i niebieski kamyczek i jego mordka.

Stare modele skavenów kompletnie mi się nie podobają, nawet dobrze pomalowane więc komentować nie będę ;)
Wagonik z kadzidłem jest cacy, jak pomalowałeś hak (na którym trzyma się kadzidło)?

Re: [PL] Warsztat Slawola

Posted: 9 Jun 2010, o 22:12
by przemosz.
Armia szczurow rozklada na lopatki...pozazdroscic tempa!
Co do marynaty to ja bym sprobowal najpierw pieknie i czysto pomalowac z mocnym swiatlocieniem cala figurke , a brudzing dac na koniec .Sadze ze przyniosloby to swietne rezultaty.Figurki sa po prostu zbyt male by dobrze wygladaly delikatnie traktowane przez swiatlo.Turkus w zaglebieniach rulezz :)

Re: [PL] Warsztat Slawola

Posted: 9 Jun 2010, o 23:07
by mahon
No ciężko się nie zgodzić - nie żeby Ragnar był zły. Co prawda bardziej podoba mi się konwersja od malowania (jeśli chodzi o konwersję, to chyba najbardziej ragnarowy Ragnar jakiego kojarzę), ale ma swój klimat. Tylko że klimat nie do końca poparty techniką - rzeczywiście wygląda jak robiony "na szybko" - to co nie zdążę, zasmaruję brudem.

Przemosz. ma rację - należy pamiętać o efekcie skali (który chyba sam wspomniałeś) - figurki są małe, więc musimy uciec się do pewnych przerysowań. Zwłaszcza w światłocieniu, bo on "rzeźbi" figurkę.Tymczasem u ciebie wygląda to tak, że na twarzy trochę go widać, ale na zbroi - mniej.

Mówisz, że lubisz realistyczne malowanie. Ale nie utożsamiajmy "realistycznego" z "brudnym". Realistyczne to moim zdaniem wiarygodne. A tutaj śnieg przyczepiony jest do niemal przypadkowych miejsc, brudem wysmarowany jakby się właśnie wymazał błotkiem lub smarem - czy wojownik walczący na śniegu, na ziemi skutej lodem byłby wysmarowany błotkiem? Nie wydaje mi się... Może jestem w błędzie oczywiście. Myśląc o realizmie przychodzą mi na myśl typowe komentarze z forów modelarskich: "pojazd w tym malowaniu walczył tylko w takim rejonie oraz w takim okresie, a zatem nie mogło dojść do takich a takich uszkodzeń i takiego brudzenia". Tyle tytułem realizmu.

Ale jeśli ty mówiąc o realizmie masz na myśli małą kontrastowość - to co innego. Ale gdyby tak podchodzić to idźmy dalej: w naturze pancerz jest malowany płasko, bez cieniowania - więc na modelu również nie cieniujmy. Nie o to chyba chodzi, tak mi się zdaje... Wydaje mi się, że ma wyglądać efektownie. Jak patrzę na bardzo ładne modele historyczne, to one również zwykle operują konkretnym światłocieniem - a zwykle są dość duże. Czyli przy małych figurkach światłocień powinien być widoczny - a w większości przypadków nie jest.

Brudzenie nie musi być niestaranne, może być wypracowane i efektowne - zobacz sobie prace Bohuna, obicia na podstawce hackera malowanego przez Kacpero, czy space marine'ów Cyrila. Zobacz sobie zniszczenia u illusionripa - chłopaki też niszczą i postarzają swoje prace. Tyle, że nie mażąc pędzlem, ale precyzyjnie nad tym pracując.

A co do tego za ciemnego malowania - to masz rację. To jeden z czynników, które utrudniły ci efektowne ugryzienie tematu. Pamiętaj, że wielokrotnie polecaliśmy (i nie tylko ja, ale głównie Illusionrip) rozpoczęcie od 70% rozjaśnienia - czyli mniej więcej w połowie drogi między kolorem średnim/bazowym a maksymalnym rozjaśnieniem. Od tego zostaje ci 2-3x więcej przyciemniania niż rozjaśniania. I twoja metoda lepiej się sprawdzi...

Skavenów komentować w szczególe nie będę. Rozmiar pracy robi wielkie wrażenie. Do tego trzymasz niezły poziom jak na armię.
Najbardziej podoba mi się wielki szczuro-stwór. Wiem, że konwersja nie twoja, ale mi się podoba - poza futrem, które jest po prostu słabe i kompletnie psuje ten rzucający się w oczy model! Ale i tak jest dobrze!

Re: [PL] Warsztat Slawola

Posted: 9 Jun 2010, o 23:19
by przemo
Kurcze, no maja racje co do pomalowania tego marynarza, jak na Ciebie, srednio.

To co mnie zaciekawilo, to ze na kazdej serii zdjec model wyglada zupelnie inaczej. Na Mahoniowych dobrze widac bledy, niedociagniecia itp.

Ale na tych fotkach:

ImageClick to see full-sized image

ImageClick to see full-sized image

model wyglada naprawde fajnie. Podoba mi sie. Ciekawe czy to tylko moja opinia.
Sposob wykonania fotek rzeczywiscie ma ogromne znaczenie. Czesto widzac zdjecia prac w necie zastanawiam sie jak wygladaja w rzeczywistosci :D

Re: [PL] Warsztat Slawola

Posted: 9 Jun 2010, o 23:29
by mahon
zwróć uwagę, że te są przepalone (np. śnieg)
ja swoje fotki robię tak, żebym nie czuł że ukrywam coś przed klientem lub widzami. parę osób oskarżało mnie o to, że robię niekorzystne zdjęcia i powinienem rozmyć/wyostrzyć/podkręcić kolory na fotce jego figurki, bo wtedy model lepiej pójdzie na ebayu. bez komentarza :mrgreen:

ciekawa rozmowa na temat manipulacji w fotografii figurkowej miała miejsce przy Pyrkonowym spotkaniu. może powtórzymy przy jakimś większym spotkaniu?
w każdym razie wniosek jest dość smutny: wiele fotek w necie jest przekłamanych. rzadko przypadkowo lub z nieumiejętności, często raczej celowo...
i nie, nie piszę o fotkach Sławola - tylko o przykrym, ale faktycznym zjawisku...

Re: [PL] Warsztat Slawola

Posted: 9 Jun 2010, o 23:49
by Slawol
No to teraz wiem, jak się czujecie po moich wypowiedziach... :shock:

Mam co czytać! Dzięki Wam wielkie za tyle treści! :)

Śniedź to Hawk Turquoise, miejscami ze śladową ilością Goblin Green, ale może faktycznie trochę za niebiesko wyszło.
Mike wrote:...rdza za płaska, powinno być źródło tych zacieków, można było przykleić ciut drobnej ziemi w miejscu gdzie się zaczynają żeby nadać ładną fakturę.
Rdza płaska? A jak wygląda niepłaska? :mrgreen: Mówimy tu o nalocie i o utlenianiu powierzchni, a nie o mocno skorodowanym metalu :) Wiesz, to w końcu nie Orkowie i nie stary czołg, żeby wszystko zżerało płatami. SM podobno dbają o pancerze, więc i tak profanuję te zakony, malując modele w ten sposób ;) Źródła zacieków nie zawsze trzeba szukać, czasami może to być zupełnie co innego, niż rdza, np. plama oleju lub inego paskudztwa "złapana" po drodze i po prostu ściekająca po pancerzu :) Wiem, że ściekająca, rudo-brązowa plama w połowie nogi nie wygląda jak wyciek oleju z siłownika, ale takie było zamierzenie też. Co do faktury korozji - nie ta skala, a i tak za dużo napchałem też na ten model. Ziemia byłaby o wiele za gruba, same pastele po wyschnięciu wyglądają jak ziemia :) W większych modelach można się o taki efekt pokusić, ale moim zdaniem nie jest to wiarygodne i wygląda dziwnie. Taka papka wygląda raczej jak jakaś narośl lub inny wytwór sam-nie-wiem-czego, a nie korozja. Dobrze to wygląda na naprawdę dużych modelach, gdy potraktuje się w ten sposób większą część płyty pancernej, natomiast takie mniejsze ogniska rdzy można zasymulować bez piasku, bo inaczej wyglądają jak placki od łaciatej ;) Lubię też zniszczyć powierzchnię skalpelem/nadtopić/przetrzeć gruboziarnistym papierem ściernym i zrobić imitację przeżartego i mocno skorodowanego metalu poprzez naruszenie mechaniczne powierzchni i uzupełnienie tego odpowiednim malowaniem z dodatkiem mikstur pigmentowo-pastelowych ;)


Niebieskich kamyczków są 2 sztuki (po obu stronach czachy przy pasie), ale tego nie widać na fotce :)
Mike wrote:Stare modele skavenów kompletnie mi się nie podobają...
Mi wręcz przeciwnie. Bardzo mi się stare modele podobają. Z nowych Skavenów podoba mi się tylko Snikch. No i Doomwheel jakoś się broni (choć starego, metalowego modelu nic nie przebije klimatem i jajcarstwem, jeśli o mnie chodzi). Reszta nowych szczurów ujdzie. Po prostu. Są nijakie.
Mike wrote:Wagonik z kadzidłem jest cacy, jak pomalowałeś hak (na którym trzyma się kadzidło)?
Metal w większości (w tym także i ten hak) to Boltgun Metal, na to wash z Devlan Mud, no i potem z Thraka Green. W sumie może ze 3-4 warstwy wszystkiego, na koniec podciągnięcie w niektórych miejscach czystym metalikiem... Gdzieniegdzie mogło się pojawić kilka dodatków z miksur ze Scorched Brown lub Chestnut Ink.

@przemosz. - no właśnie zmalowałem normalnie model, a później go uwaliłem, ale wyszło za ciemno :)

@Mahoń - a widzisz, przy Twojej wypowiedzi to się często śmiałem, bo to wszystko już mamy tak przemaglowane, że trzeba być Sławolem, żeby ciągle biegać swoimi ścieżkami, gdy łopatą ładują znane i oczywiste rzeczy :mrgreen: Nie macie czasem wrażenia, że gadacie, jak do ściany? :lol: Że też macie cierpliwość do mnie...

Ale oczywiście wszyscy macie sporo racji i się z Wami zgadzam w 99%, ten 1% to moja "inność" i to się nigdy nie zmieni ;) Ale muszę sam sobie ulec, bo zmierzam donikąd z tym malowaniem chyba...

Dobrze mi Mahoniu przedstawiłeś te wszystkie różnice, dzięki temu wiem, czego tutaj za wiele, czego brak, a co w ogóle jest nietrafione. Wydaje mi się, że wpadłem w pułapkę "wszystko naraz" na modelu, a jednocześnie przy każdej pracy próbuję czegoś nowego i każda jest na swój sposób inna. Ale z jednej strony się cieszę, bo po tych kilku modelach widać, które rzeczy się powtarzają nagminnie, więc można już temu zaradzić. Chyba już sobie przetestowałem większość swoich pomysłów.

Dlatego też przy obecnym modelu (nad którym pracuję aktualnie) zmieniłem podejście, mianowicie wyznaczyłem sobie kilka sztywnych zasad i motywów od samego początku, których się będę trzymał przy malowaniu i tworzeniu stylu. Taka krótka lista w oparciu o Wasze uwagi i moje obserwacje. No i oczywiście jest tam też cel, do którego dążę. Najpierw wprowadzę je w życie przy malowaniu po kolei, a później będę w miarę potrzeb dokładał kolejnych, aż uznam, że jest już dobrze.

Tylko że ja czasami mam ochotę zrobić coś innego, bo w mojej głowie porządku nie ma :mrgreen:

Mike powiedział, że moje malowanie przypomina prace jarheada. I ciężko się nie zgodzić, sami kiedyś mówiliśmy o tym, że u jar'a jest trochę nawalone, a teraz się oczyściło i maluje czytelniej i wyraźniej. I mnie chyba to samo złapało, teraz muszę "oczyścić" to wszystko, a nie jest tajemnicą, że z początku się na twórczości jarhead'a wzorowałem.

Inną rzeczą, której nie pilnuję jest to, że za każdym razem chcę zrobić coś nowego i podczas malowania tracę umiar i znów zaczynam wariować ze wszystkim, byle tylko upchnąć, bo to kolejny model i już więcej takiego nie zrobię i mam wizję i w ogóle i och i ach :) I efekty są jakie są.
Mahoń wrote:Może jestem w błędzie oczywiście. Myśląc o realizmie przychodzą mi na myśl typowe komentarze z forów modelarskich: "pojazd w tym malowaniu walczył tylko w takim rejonie oraz w takim okresie, a zatem nie mogło dojść do takich a takich uszkodzeń i takiego brudzenia". Tyle tytułem realizmu.
Znam to, znam :lol:

A prace Bohuna dla mnie są rewelacyjne, ale właśnie bardziej komiksowe/kreskówkowe :think: Nie, to nie droga dla mnie...

Zresztą nie od dziś ciężko mi przełożyć technikę z modeli w 1:35 na figurkę do Warhammera... :roll:

Puff... To chyba tyle. Streszczałem się, ale to wiecie...

@przemo - moje zdjęcia są trochę przepalone, ale kolory są dość wiernie złapane. A te wcześniejsze były czysto informacyjne, żeby klient widział, co się dzieje z jego zamówieniem. Oprócz fotek pamiętaj też o monitorach ;) Sam widziałem wiele prac na żywo i wiemy, jak jest.

P.S. A ten wielki zmutowany szczur to Abominacja. Coś, czego nie ma w sprzedaży, a jest tylko we fluffie w książce i gracze tworzą swoje własne modele opierając się o wyobraźnię i świat Warhammera :)
mahon wrote:zwróć uwagę, że te są przepalone (np. śnieg)
ja swoje fotki robię tak, żebym nie czuł że ukrywam coś przed klientem lub widzami. parę osób oskarżało mnie o to, że robię niekorzystne zdjęcia i powinienem rozmyć/wyostrzyć/podkręcić kolory na fotce jego figurki, bo wtedy model lepiej pójdzie na ebayu. bez komentarza :mrgreen:

ciekawa rozmowa na temat manipulacji w fotografii figurkowej miała miejsce przy Pyrkonowym spotkaniu. może powtórzymy przy jakimś większym spotkaniu?
w każdym razie wniosek jest dość smutny: wiele fotek w necie jest przekłamanych. rzadko przypadkowo lub z nieumiejętności, często raczej celowo...
i nie, nie piszę o fotkach Sławola - tylko o przykrym, ale faktycznym zjawisku...
Tiaaa... Ja to bardzo chętnie zamienię klawiaturę na swoje struny głosowe, ale Wy sobie przygotujcie taśmę, taką srebrną, jak na filmach pokazują :lol:

Re: [PL] Warsztat Slawola

Posted: 10 Jun 2010, o 00:11
by mahon
Slawol wrote:Niebieskich kamyczków są 2 sztuki (po obu stronach czachy przy pasie), ale tego nie widać na fotce :)
Fotek modelu mam chyba z 10 różnych. Jeśli chcesz to podrzucę, ale z niektórych stron model wygląda dość niezgrabnie - nie ze względu na to że jest brzydki, tylko dlatego, że na płaskiej fotce trójwymiarowość źle wypadła. Dlatego wybrałem najbardziej "fortunne".
Slawol wrote:Nie macie czasem wrażenia, że gadacie, jak do ściany? :lol: Że też macie cierpliwość do mnie...
... a potem się dziwisz, że Ania doszukuje się u ciebie fascynacji Gildorem. U niego w temacie przestałem się już odzywać dopóki nie pokaże mi tego, o co prosiłem.
Slawol wrote:Ale oczywiście wszyscy macie sporo racji i się z Wami zgadzam w 99%, ten 1% to moja "inność" i to się nigdy nie zmieni ;) Ale muszę sam sobie ulec, bo zmierzam donikąd z tym malowaniem chyba...
To super że masz swój styl i że prace są tak rozpoznawalne. Co więcej - ludziom ten styl się podoba.
Tylko jeśli chcesz się rozwijać i iść do przodu, a nie utknąć w tym samym miejscu, to niestety zmiany są konieczne.

A sam dobrze wiem jak to jest pomalować model, a potem go usmarować (w moim przypadku głównie krwią) bo zrobiłem to na paru zombie hunterach. Aż mnie Ania zganiła, że "był taki ładny blending, a teraz wszystko ukryłeś pod tą grubą warstwą krwi". Po czasie - przyznaję jej rację...
Slawol wrote:Mike powiedział, że moje malowanie przypomina prace jarheada. I ciężko się nie zgodzić, sami kiedyś mówiliśmy o tym, że u jar'a jest trochę nawalone, a teraz się oczyściło i maluje czytelniej i wyraźniej. I mnie chyba to samo złapało, teraz muszę "oczyścić" to wszystko, a nie jest tajemnicą, że z początku się na twórczości jarhead'a wzorowałem.
I wiesz, podobieństwa są niezaprzeczalne. Tylko Jarhead znacząco dopracował swój styl - nadal pozostaje taki "brudny" i trochę blanche'owski - ale coraz bardziej staranny.
Przypomina mi się sprawa tego Space Marina którego ostatnio prezentował (tego w ciemnej zbroi) - ładnie wygląda na tej fotce na ciemnym tle, ale to dlatego, że tam światło lampy "maluje" mu światłocienie, a na fotce gablotowej - wygląda płasko, czarno i mniej ciekawie. Ale twarz jest bardzo fajna - i bardziej dopracowana niż kiedyś. Ale o postępach w jego malowaniu już kiedyś rozmawialiśmy...
Chyba towarzystwo MassiveVoodoo mu służy ;)

A co do różnych monitorów - do pewnego czasu pracowałem na CRTku, ale co z tego że był skalibrowany, skoro ludzie mają zazwyczaj LCDki i to zwykle fabrycznie ustawione. Obecnie fotki sprawdzam na 3 różnych monitorach i staram się żeby wyglądały jak najsensowniej. Obecnie staram się dobrać fotki pod "zwykłego użytkownika LCD" - bo taka jest większość widzów. Co z tego, że zrobię fotki pod "właściciela skalibrowanego monitora", skoro jest ich garstka?