No to teraz wiem, jak się czujecie po moich wypowiedziach...
Mam co czytać! Dzięki Wam wielkie za tyle treści!
Śniedź to Hawk Turquoise, miejscami ze śladową ilością Goblin Green, ale może faktycznie trochę za niebiesko wyszło.
Mike wrote:...rdza za płaska, powinno być źródło tych zacieków, można było przykleić ciut drobnej ziemi w miejscu gdzie się zaczynają żeby nadać ładną fakturę.
Rdza płaska? A jak wygląda niepłaska?

Mówimy tu o nalocie i o utlenianiu powierzchni, a nie o mocno skorodowanym metalu

Wiesz, to w końcu nie Orkowie i nie stary czołg, żeby wszystko zżerało płatami. SM podobno dbają o pancerze, więc i tak profanuję te zakony, malując modele w ten sposób

Źródła zacieków nie zawsze trzeba szukać, czasami może to być zupełnie co innego, niż rdza, np. plama oleju lub inego paskudztwa "złapana" po drodze i po prostu ściekająca po pancerzu

Wiem, że ściekająca, rudo-brązowa plama w połowie nogi nie wygląda jak wyciek oleju z siłownika, ale takie było zamierzenie też. Co do faktury korozji - nie ta skala, a i tak za dużo napchałem też na ten model. Ziemia byłaby o wiele za gruba, same pastele po wyschnięciu wyglądają jak ziemia

W większych modelach można się o taki efekt pokusić, ale moim zdaniem nie jest to wiarygodne i wygląda dziwnie. Taka papka wygląda raczej jak jakaś narośl lub inny wytwór sam-nie-wiem-czego, a nie korozja. Dobrze to wygląda na naprawdę dużych modelach, gdy potraktuje się w ten sposób większą część płyty pancernej, natomiast takie mniejsze ogniska rdzy można zasymulować bez piasku, bo inaczej wyglądają jak placki od łaciatej

Lubię też zniszczyć powierzchnię skalpelem/nadtopić/przetrzeć gruboziarnistym papierem ściernym i zrobić imitację przeżartego i mocno skorodowanego metalu poprzez naruszenie mechaniczne powierzchni i uzupełnienie tego odpowiednim malowaniem z dodatkiem mikstur pigmentowo-pastelowych
Niebieskich kamyczków są 2 sztuki (po obu stronach czachy przy pasie), ale tego nie widać na fotce
Mike wrote:Stare modele skavenów kompletnie mi się nie podobają...
Mi wręcz przeciwnie. Bardzo mi się stare modele podobają. Z nowych Skavenów podoba mi się tylko Snikch. No i Doomwheel jakoś się broni (choć starego, metalowego modelu nic nie przebije klimatem i jajcarstwem, jeśli o mnie chodzi). Reszta nowych szczurów ujdzie. Po prostu. Są nijakie.
Mike wrote:Wagonik z kadzidłem jest cacy, jak pomalowałeś hak (na którym trzyma się kadzidło)?
Metal w większości (w tym także i ten hak) to Boltgun Metal, na to wash z Devlan Mud, no i potem z Thraka Green. W sumie może ze 3-4 warstwy wszystkiego, na koniec podciągnięcie w niektórych miejscach czystym metalikiem... Gdzieniegdzie mogło się pojawić kilka dodatków z miksur ze Scorched Brown lub Chestnut Ink.
@przemosz. - no właśnie zmalowałem normalnie model, a później go uwaliłem, ale wyszło za ciemno
@Mahoń - a widzisz, przy Twojej wypowiedzi to się często śmiałem, bo to wszystko już mamy tak przemaglowane, że trzeba być Sławolem, żeby ciągle biegać swoimi ścieżkami, gdy łopatą ładują znane i oczywiste rzeczy

Nie macie czasem wrażenia, że gadacie, jak do ściany?

Że też macie cierpliwość do mnie...
Ale oczywiście wszyscy macie sporo racji i się z Wami zgadzam w 99%, ten 1% to moja "inność" i to się nigdy nie zmieni

Ale muszę sam sobie ulec, bo zmierzam donikąd z tym malowaniem chyba...
Dobrze mi Mahoniu przedstawiłeś te wszystkie różnice, dzięki temu wiem, czego tutaj za wiele, czego brak, a co w ogóle jest nietrafione. Wydaje mi się, że wpadłem w pułapkę "wszystko naraz" na modelu, a jednocześnie przy każdej pracy próbuję czegoś nowego i każda jest na swój sposób inna. Ale z jednej strony się cieszę, bo po tych kilku modelach widać, które rzeczy się powtarzają nagminnie, więc można już temu zaradzić. Chyba już sobie przetestowałem większość swoich pomysłów.
Dlatego też przy obecnym modelu (nad którym pracuję aktualnie) zmieniłem podejście, mianowicie wyznaczyłem sobie kilka sztywnych zasad i motywów od samego początku, których się będę trzymał przy malowaniu i tworzeniu stylu. Taka krótka lista w oparciu o Wasze uwagi i moje obserwacje. No i oczywiście jest tam też cel, do którego dążę. Najpierw wprowadzę je w życie przy malowaniu po kolei, a później będę w miarę potrzeb dokładał kolejnych, aż uznam, że jest już dobrze.
Tylko że ja czasami mam ochotę zrobić coś innego, bo w mojej głowie porządku nie ma
Mike powiedział, że moje malowanie przypomina prace jarheada. I ciężko się nie zgodzić, sami kiedyś mówiliśmy o tym, że u jar'a jest trochę nawalone, a teraz się oczyściło i maluje czytelniej i wyraźniej. I mnie chyba to samo złapało, teraz muszę "oczyścić" to wszystko, a nie jest tajemnicą, że z początku się na twórczości jarhead'a wzorowałem.
Inną rzeczą, której nie pilnuję jest to, że za każdym razem chcę zrobić coś nowego i podczas malowania tracę umiar i znów zaczynam wariować ze wszystkim, byle tylko upchnąć, bo to kolejny model i już więcej takiego nie zrobię i mam wizję i w ogóle i och i ach

I efekty są jakie są.
Mahoń wrote:Może jestem w błędzie oczywiście. Myśląc o realizmie przychodzą mi na myśl typowe komentarze z forów modelarskich: "pojazd w tym malowaniu walczył tylko w takim rejonie oraz w takim okresie, a zatem nie mogło dojść do takich a takich uszkodzeń i takiego brudzenia". Tyle tytułem realizmu.
Znam to, znam
A prace Bohuna dla mnie są rewelacyjne, ale właśnie bardziej komiksowe/kreskówkowe

Nie, to nie droga dla mnie...
Zresztą nie od dziś ciężko mi przełożyć technikę z modeli w 1:35 na figurkę do Warhammera...
Puff... To chyba tyle. Streszczałem się, ale to wiecie...
@przemo - moje zdjęcia są trochę przepalone, ale kolory są dość wiernie złapane. A te wcześniejsze były czysto informacyjne, żeby klient widział, co się dzieje z jego zamówieniem. Oprócz fotek pamiętaj też o monitorach

Sam widziałem wiele prac na żywo i wiemy, jak jest.
P.S. A ten wielki zmutowany szczur to Abominacja. Coś, czego nie ma w sprzedaży, a jest tylko we fluffie w książce i gracze tworzą swoje własne modele opierając się o wyobraźnię i świat Warhammera
mahon wrote:zwróć uwagę, że te są przepalone (np. śnieg)
ja swoje fotki robię tak, żebym nie czuł że ukrywam coś przed klientem lub widzami. parę osób oskarżało mnie o to, że robię niekorzystne zdjęcia i powinienem rozmyć/wyostrzyć/podkręcić kolory na fotce jego figurki, bo wtedy model lepiej pójdzie na ebayu. bez komentarza
ciekawa rozmowa na temat manipulacji w fotografii figurkowej miała miejsce przy Pyrkonowym spotkaniu. może powtórzymy przy jakimś większym spotkaniu?
w każdym razie wniosek jest dość smutny: wiele fotek w necie jest przekłamanych. rzadko przypadkowo lub z nieumiejętności, często raczej celowo...
i nie, nie piszę o fotkach Sławola - tylko o przykrym, ale faktycznym zjawisku...
Tiaaa... Ja to bardzo chętnie zamienię klawiaturę na swoje struny głosowe, ale Wy sobie przygotujcie taśmę, taką srebrną, jak na filmach pokazują
