Już wszystko tłumaczę co i jak

2 pierwsze figsy pomalowałem w niedzielę na szybko, żeby sprawdzić czy takie cuś się wogóle sprzeda na ebayu, nakład pracy jest dosłownie minimalny, kilka godzin i 2 figsy są. Nie miałem zamiaru ich maksować do granic możliwości i pośpiech na nich widać, co nie zmienia faktu, że super się je malowało, taki fajny relaks (To są figsy z Umbra Turris, 20 zł za sztukę czyli koszt też minimalny).
W międzyczasie dokańczałem Shirke, udało mi się też prawie zrobić makietę z Tyfusem (będzie zniszczona fabryka, dużo rur, zaworów, boilerów, rdzy, 1 slot na tyfusa i 3 sloty na plaguemarines, to tak w ramach zapowiedzi
Shirke to jeden z modeli których miałem już dość i chciałem go za wszelką cenę skończyć co też widać na fotkach, no ale już ładnie zapakowany w paczuszkę z innymi ludzikami leci do klienta.
Wiem, że pewnie oczekujecie coraz więcej i więcej, coraz wyżej i wyżej. Za jakiś czas dopiero pewnie będzie taki poziom z którego będę zadowolony. Ale spokojnie, w tak zwanym międzyczasie robię mammoth tanka i makietę z typhusem, tam się mogę wyżywać dowoli bez limitów czasowych i nic nie ucierpi na jakości.
Rentall wrote:to jest maly troll według mnie.
Masz ukonczony jakis kurs speed paintingu ?
Nie masz rodziny, znajomych, przyjaciół ?
Jestes nerdem ?
Masz zatrudnionych niewolników, którzy malują z Tobą ?
Cierpisz na bezsenność ?
Wyjaśnij jak to robisz, że co chwile serwujesz nam takie wypasione prace.
2 pierwsze figsy to był speedpainting, stosunek jakość/czas mnie zadowala

Mam rodzinę, przyjaciół, ba, nawet dziewczynę!
Nerdem? Eeeee..... Nie.
Nie mam niewolników, ale bardzo chciałbym mieć takiego małego chińczyka do usuwania nadlewek i lini podziału.
Nie cierpię na bezsenność, sypiam dobrze (8h)
Figurki to jedyne moje źródło utrzymania więc mam sporo czasu na to żeby sobie pomalować. Zazwyczaj maluję 5-6h dziennie (jak mi się chce), czasami krócej, czasami dłużej (nawet 10h). W każdym bądź razie mam co jeść i z czego płacić rachunki.