O, jest Was tu trochę

OK, po kolei:
Nameless wrote:no, w koncu przestales ciapac farba gdzie popadnie

Coś Ty powiedział?
No i gdzie Ty tam widzisz wodnisty śnieg, a?

Toć to ukształtowany teren przykryty warstwą śniegu! Może na fotkach tak wygląda, ale na pewno jest normalny, przynajmniej ja tak uważam
@Rentall - no mam nadzieję, że przy okazji premiery nowych SW Wolf Priest pójdzie na aukcji, nawet mimo testowego (wciąż...) malowania
@Maru - ano właśnie, nowoczesne malowanie jest miłe dla oka, mojego także, ale sam nie idę raczej w tym kierunku, choć parę razy mi się zdarzyło bardziej ze światłem pograć.
@Marta - zdecydowanie nie kierowałem się grą przy malowaniu fiolek, ale jak już to powiedziałaś, to i mi się skojarzyły kolory z Diablo

Zamiast niebieskiego miał być zielony, ale stwierdziłem, że w tej tonacji będzie zbyt ciepłym kolorem i do zimowego klimatu wrzuciłem właśnie niebieski.
A czerwony czemu, jakby kto pytał? Bo tak!

Bo to norma i ładnie z niebieskim gra, poza tym jest - moim zdaniem - dobrym akcentem w dobrym miejscu.
A ogólnie mówiąc...
Wolf Priest
Zadowolony jestem z: futra (choć trochę lakier zniszczył efekt "futrzości"...), fiolek, twarzy, piórek, czaszek, niektórych metalików, młota, run i łapki na
padzie. Niezadowolony z: czarnego pancerza, niektórych metalików, warkoczy, rurek i weżyków
Lorr
Zadowolony z: detali typu sakiewki, torebki itp., emblematy, pieczęci, metalowej rękawicy, czarnej rękawicy, butów i kolby plasmy, freehandu. Niezadowolony z: czerwonego kubraka do końca, niektórych metalików, kapelusza, rurek, wężyków, samej plasmy.
Jako że to kolejne efekty mojego "szukania siebie" już tak bardziej na serio, to i nie zawsze jeszcze wiem, czego dokładnie chcę, ale już przy tych 3-ech modelach (dojdzie jeszcze Draco z tej "serii") coś mi zaczęło świtać

Znalazłem sobie mieszankę złotego i srebrnego, muszę tylko jakościowo to poprawić, poćwiczyłem sobie czarne pancerze, futro zrobiłem zupełnie inaczej, niż do tej pory i jestem zadowolony. W sumie powiem szczerze, że nie idę za modą w malowaniu, tak już mam

Chyba pozostał mi sentyment do starego, właśnie oldschool-owego malowania 'EM od pierwszego kontaktu ze światem Warhammera w White Dwarfach starych. Dzisiaj ten styl dalej ciągną JRN, Razza (ale dla mnie z kolei zbyt sterylne to malowanie już jest), Michael Anderson (cóż, angielska szkoła w sumie...) i im podobni, także Beltane mnie inspiruje, Karaikal i Banshee czasami, a także Jarhead przy niektórych pracach - tych mniej rozjaśnionych

Jest tych malarzy więcej, choć zdarza się, że stworzą figurkę w zupełnie innym stylu i też może mi się spodobać, ale nie jest to regułą. Gdzieś w tych klimatach chcę się wcisnąć i w tę stronę będę skręcał, bo mi się takie malowanie po prostu podoba, oczywiście dodam siebie do tego, więc cały czas się wyżywam na tych figurkach biednych. A na początku też miałem "kolorowy świat", chyba każdy przez to przechodził

Wątpię, żebym się kierował w stronę Ani, Kacpero, Bohuna oraz malarzy, którzy mocno "oświetlają" modele: Automaton (choć nie wszędzie), Bragon itp. Choć może to i typowa ewolucja malarska i teraz tylko tak mówię?

Staaaaare prace Bragona były też "zwyczajne", kolorowe. Moim zdaniem wielu malarzy właśnie dzisiaj zmierza w tym samym kierunku, wszędzie OSL, zenital itp.... Pamiętacie, jaki był szał na świecące soczewki w hełmach Space Marines? Heh, a zastanawialiśmy się kiedyś, co będzie modne kiedyś tam, skoro już "wszystko" było... Maru ma rację, ale oczywiście każdy czerpie przyjemność na swój sposób. W końcu od czegoś się zaczyna wyrabianie stylu, naśladownictwo jest normalne przecież

No i na pewno odpada komiksowy styl Artura (który sam w sobie ładnie wygląda, ale to nie dla mnie), no i NMM...
Ale wracając - problemem jest właśnie to ostre kreskowanie wszystkiego co popadnie, na samych krawędziach, co jest domeną 'EM praktycznie. Tego bym chciał uniknąć, jednocześnie zaznaczając detale... Ale znajdź tu złoty środek...

Wiem, że w tej skali trzeba detale wyciągać, żeby były widoczne, ale nie chcę właśnie przesadzać z tym. Czerń jest rozjaśniona (trochę płasko wyszło momentami) no ale na fotkach tego nie widać, bo jest to bardzo subtelne, a i lakier na końcu zmatowił powierzchnię, tłumiąc ten efekt. Wychodzi na to, że trzeba będzie mocniej rozjaśniać, by potem po polakierowaniu było dokładnie tak jak ma być. Poza tym wkurza mnie czasami lakier GW, chyba włączę do warsztatu Vallejo albo Krylon.
Puff, tyle wynurzeń na dziś... A i właśnie przy tych modelach to widać, czegoś mi jednak w nich jeszcze brak, to jeszcze nie to... Z Wilka jestem zadowolony, bo mi się udało ograniczyć paletę kolorów i pomalować tak, jak zamierzałem. A Lorr? Może być
Dzięki za opinie!
P.S. Myślę, że Chylińska to małe piwo, za to growl Dody byłby kopem!
