@matt: Właśnie - Demi, Hash i Przemas dośćtrafnie podsumowali to co ja myślę. Nikt - ale to nikt - nie wyśmiewał tej inicjatywy, bo w założeniu jest słuszna i dobra. Jedynie trochę oderwana od realiów...
Mówisz, że nikt nic nie sugeruje? Nieprawda! Kilka postów pod Twoim adresem to były właśnie sugestie, analiza problemów, a Ty mówisz, że wyśmiewanie...
Zgadzam się z wszystkimi, że mentalność Polaków różni się od Niemców, Hiszpanów, Anglików, czy Francuzów. Uwierz w to, jeśli jeszcze tego nie zauważyłeś. Tak jak pisała Ci Ańa - zbyt "zachodnio" podszedłeś do tematu. To się nie ma prawa tutaj sprawdzić...
Powody? Żeby móc angażować się aktywnie i z powodzeniem w GD, potrzeba pieniędzy i czasu - na praktykę i wyjazdy. Pieniądze są konieczne na finansowanie wyjazdów i prac, czas - na doskonalenie umiejętności, na wykonywanie projektów i na wyjazdy.
Niestety tu się często pojawia rozbieżność - student nie ma pieniędzy (a obecnie widzę, że czasu też niewiele), a pracujący zwykle nie ma czasu jeśli chce mieć pieniądze. Może w Niemczech wyjazd na GD to finansowa błahostka, ale w Polsce wycieczka do Anglii lub Niemiec na GD to wydatek przynajmniej porządnych paruset złotych. A ja np. myślę, że zawsze znajdę poważniejsze wydatki niż wycieczka z pomalowanym ludzikiem po to, żeby WALCZYĆ.
Sugestia? Skoncentrowanie się na wyjazdach i konkursach to błąd, bo siłą rzeczy taka grupa będzie niezbyt aktywna w naszych warunkach.
Tak, Matt, z tą walką to też przesada. Buduje atmosferę wrogości, agresji i ... naiwności. Dla wielu z nas to jest hobby i uczestnictwo w konkursach jest przyjemnością, zwłaszcza towarzyską, a nie walką. Jeśli ktoś podchodzi do tego jak do walki, to pojawia się kolejny powód dlaczego to nie działa: Polacy zwykle współzawodniczą w bardzo niefajny sposób - zawistnie, nie zawsze uczciwie, często nie potrafią znieść porażki, a zamiast pogratulować tym którzy ich pokonali potrafią się obrażać...
Sugestia? Odpuścić ten wątek rywalizacji. Celem grupy ma być integracja a nie walka. Do walki mamy wojsko i napakowanych sterydami karków
Kolejna sprawa jest taka, że PGDC naprawdę istnieje tylko na stronie. Poza tym nic nie wnosi, nic nie robi. Pewnie powiesz "no, ale ja jeżdżę na GD". I tak wyobrażasz sobie działanie grupy? Zagraniczne grupy są grupami bo się nimi czują. Polacy to indywidualiści, zbierają się wspólnie tylko w godzinie wielkiego zagrożenia ich wspólnego dobra... A poza tym każdy sobie sam działa... Trzeba zrobić coś co zbudowałoby poczucie jedności, a przede wszystkim zrobić COŚ. Inaczej można sobie od razu dać spokój z całym projektem.
Sugestia: musi się coś dziać na PGDC. Nie wiem co... Artykuły, pokazy, tutoriale, konkursy, spotkania, kursy malowania - nie mam pojęcia. Ale bez tego ta strona nigdy nie ożyje. A samo pokazywanie linka na innych stronach nic nie da, bo martwej strony nikt nie odwiedza. A poza tym po co, skoro grupa działa na zasadzie "zaproszeń"?
No kolejna sprawa to ta zamkniętość grupy. Jeśli sami dobieracie kto się "doczepia", albo "kto jest dość dobry", to po co reklamować grupę na forach i stronach? Chyba tylko dla łechtania własnego ego...
No bo jeśli to wy decydujecie kto jest "in" a kto jest "out" tostwarzacie otoczke elitarności, klanowości, a to tworzy obraz zamkniętej i ksenofobicznej grupy. Oczywiście, jest to rezultatem tego, że grupa ma WALCZYĆ o demony...
Sugestia: Odpuścić tę walkę i elitarność. Niech do grupy ludzie sami dołączają,a na GD nawet jeśli pojadą słabsi to co z tego? Nie wygrają, a środowisko będzie się integrować. Co prawda członkowie nie będą już czuli się tak "elitarni" bo będą w grupie, do której każdy może dołączyć, ale moim zdaniem to wyjdzie tylko na dobre. Wielu Polakom brakuje dystansu do siebie i tego hobby, więc takie coś by nie zaszkodziło
Tu nasuwa się kolejny temat: dobór osób od początku był dość ... specyficzny. Zabrakło wielu osób, które wygrały liczące się konkursy, które mogłyby aktywnie przyczynić się do rozwoju grupy. Gdzie byli polscy GDemonowcy? O wielokrotnym zwycięzcy Wojennych Młotów sam musiałem przypominać bo nikt nic nie wiedział...
Za to pojawiały się propozycje baaardzo przeciętnych kandydatów - ani aktywnych, ani sprawnych technicznie.
Trzeba się zastanowić dlaczego niektórzy odmawiają uczestnictwa w tym projekcie... Bo wiem, że były i takie przypadki.
Jak dla mnie to troszkę zalatuje on elitarnością, a tam gdzie mała grupka sa mocno dusi się w swoim własnym sosie, tam szybko unosi się smrodek (potu?

) Zrobiło się troszkę takie kółko wzajemnej adoracji, które niewiele ma wspólnego z tym czym podobne grupy są zagranicą.
Czy to nieznajomość naszej sceny malarskiej? Nieznajomość realiów? Czy celowe założenia?
Sugestia: Albo niech sprawami członkostwa zajmie się ktoś kto w tym mocno siedzi, albo otworzyć grupę na nowych ludzi. Elitarność może trochę opadnie, ale to chyba nic złego? No, chyba że ktoś szuka tam jedynie ego-boostera.
No i kolejna sprawa - Matt, piszesz, że nie masz czasu na więcej. No właśnie: o to rozbija się większośc podobnych inicjatyw... Brak czasu osoby która to prowadzi. Ale wiesz jaki jest problem: prawie że tylko Ty się tym zajmujesz. Otoczyłeś się ludźmi, którzy niewiele wnoszą do grupy. Dlatego Ci mówię, że to sztuczny twór - taki zawieszony między fajnym założeniem a niefajną realizacją. I to chyba nie przez Ciebie, tylko ludzi, którzy nie widzą co im da PGDC. Bo ja jedyne co widzę to to że "będziemy jeździć razem i mieć koszulki". No ale jeździć razem będziemy i bez tego (o ile ktoś pojedzie - a o tym pisałem wyżej), a koszulki np. ja nie potrzebuję aż tak bardzo...
Sugestia: albo znajdź ludzi którzy będą chcieli się w to zaangażować, albo znajdź więcej czasu. Albo po prostu daj ludziom sens przychodzenia do PGDC...
No i co? nie było sugestii?