Powoli kończę katować te tutki o dziaraniu, traktuj je czasem jak filmy motywujące

Powiem szczerze, że dobrze robią na wzniecanie zapału i zachęcają mnie do kolejnych crash testów z masami modelarskimi.
O tym jeszcze napisze, ale u siebie, za X czasu jak skończę to co robię
Nadarzyła się kolejna okazja, więc podzielę się z wami co myślę o kolejnym tutku z serii "Plastusiowy Pamiętnik".
Jest nim
Aragaorn Marks - Barbarian.
A teraz małe wtrącenie i dygresja....niekoniecznie na temat.
Na początku chciałem temu panu ze filma powiedzieć dwie rzeczy.
Pierwsza to taka, że
"Jestem twoim fanem, podoba mi się niezmiernie to co robisz i fajnie się maluje twoje modele".
Druga to taka, że
"DZIECKO! Wypluj tę gumę jak do mnie mówisz, marsz do kibla umyć ręce i obciąć paznokcie i przestań je obgryzać!"
Jest to pierwszy i ostatni raz kiedy o tym wspomnę i nie będzie to miało wpływu na ocenę merytoryczną materiału.
Ja rozumiem, że nasze ciało jest tak a nie inaczej zbudowane, że mamy kilka drug/wlotów jedno i dwu kierunkowych, które wymuszają
na nas oblechowe akcje.... że trzeba Burka z Siarkiem wypuścić na spacer, a czasem nawet Decybela, że trzeba Kozy wyprowadzić, ulepić Brałnisa itd.
Ale na Litość boską każdy robi to w odpowiednim, ustronnym miejscu, stara się wyglądać dla ludzi i zachowywać jako tako, a jak ktoś ci płaci pieniążek i wiesz, że przez następne kilka godzin będzie ci nagrywał ręce, a ty będziesz miał gębę przy mikrofonie, to się naginasz, ogarniasz, nie dziamlesz! i doprowadzasz łapy do ładu i składu.
Nie wiem, może chcieli pokazać ludzkie oblicze...że to jednak człowiek, a nie cyborg do rzeźbienia

Dziękuje, to koniec tej wstawki, nie mogłem się powstrzymać

. Więcej o tym nie wspomnę.
Skąd ty mieszkasz ?!
Kilka razy wspominałem już o tym panu we wcześniejszych postach/recenzjach.
Jest to kolega MIKH-a, z pochodzenia Francuz i poznali się chyba w tej samej firmie, która znana jest nam wszystkim jako Rackham.
Aragorn(tak, to jest jego prawdziwe imię

) na początku nie był rzeźbiarzem, bo na samym początku Rackham zdaje się nie rzeźbił modeli.
Jak większość firm z branży zaczęli od toksycznego romansu z GW, odlewali chyba dla nich modele albo robili małe doróbki. Aragorn zajmował się
sztuką odlewania "ołowianych żołnierzyków". Ta wiedza oczywiście znacząco mu pomogła w dalszych staraniach jako adeptowi sztuki plastusiowej dziary.
Podobno pierwszy model wyrzeźbił po około 8 miesiącach prób i nauk. Potem oczywiście awansował i stał się głównym rzeźbiarze, który dbał o spójność koncepcji armii,
zgodność ze stylem i jakością z jakiej słynęła firma. Jak prawi - sam wydzirał większość(80%) modeli keltów do konfrontacji, a z tego co wiem, to popełnił też takie arcydzieło jak Dasyatis do Alchmików Dirzta.
Historia Rackhama to jak dobra powieść SF z wątkami pobocznymi, teoriami spiskowymi i dramatycznym zakończeniem, które niesie morał dla łapczywej konkurencji

Szkoda o tym pisać tutaj więcej, wystarczy wspomnieć, że nasz idol skończył zabawę z tą firmą, a obecnie jest freelancerem i dorabia sobie na boku.
Obecnie ma dorobek około 11 lat doświadczenia w zawodzie.
Click to see full-sized image
Rys. Aragorn Marks we własnej osobie.
Dla zainteresowanych polecam jego bloga - raczej martwy trochę
https://aragornmarks.blogspot.com/
Widziałem, że czasem się jeszcze udziela na tym forum i tutaj jego ostatnia praca
https://www.conceptart.org/forums/showth ... p?t=180117
Wrzucam jeszcze linie do bloga niejakiego Eduardo Guiton-a, który jest wielką inspiracją dla Marksa
i myśle, że miał wielki wpływ na jego sposób rzeźbienia. Marks + Guiton = Must WIN! Ci dwaj panowie są dla siebie stworzeni.
https://www.myspace.com/edouardguiton
https://www.iesanetwork.com/g.bichet/index.html
Co będziemy rzeźbić ?
Tematem naszych zmagań jest praca od podstaw nad modelem barbarzyńcy ala Conan.
Aragorn wyrzeźbił sporo barbarzyńców, mówi, że lubi obrazki Frazetty i takie tematy, więc obaj we czterech z kameratorem z MM
zgodzili się na taką tematykę. Przy tej okazji chciałem zaznaczyć, że panowie chyba gdzieś mają jakiegoś konceptarta,
ale go nie pokazują... może ze względu na prawda autorskie ? Tak czy inaczej do czegoś referują, ale nigdy tego nie widzimi, a szkoda.
Nie bez powodu tematem pracy jest barbarzyńca, jest to taki zabieg, który ma uprościć trochę wejście w temat początkującym, bo
najzwyczajniej w świecie panowie - jesteśmy tak kwadratowi, że łatwiej nas wydziarać

. Jak byśmy tych mięśni nie kładli, jak nie kwadratowo,
to i tak da się powiedzieć, że jest to mniej lub bardziej urodziwy, ale zawsze, mężczyzna(gen Adama from Eden).
Baby po prostu się trudno rzeźbi, są bardziej subtelne, mają trochę inne proporcje ciała: wystające pośladki, mniejsze łydki, większe biodra, boobsy!,
wszystko jest bardziej okrągłe, mniej brutalnie zaznaczane na rzeźbie i ogólnie są mięciutkie jak kaczuszka.
Co by się zgadzało - Baby są trudne!
Click to see full-sized image
Click to see full-sized image
Click to see full-sized image
Rys. To będziemy rzeźbić.
Masa modelarska.
Nie będzie niespodzianek - Fimo classic 50/50 z Mix Quickiem. Używany jest już kultowy kolor 02 o nazwie Champagne, co więksi fanatycy uważają, że każdy kolor fimo zachowuje się trochę inaczej. Może coś w tym jest, póki co nie miałem okazji sprawdzić, ale zgadzam się z faktem, że jest przyjazny dla oka.
Na szkielet idzie green staff. Warto posłuchać i zastosować się do rady Aragorna, aby kupować ten w dwóch oddzielnych paskach,
nie ten złączony po środku, bo to łączenie nie nadaje się do pracy, są tam grudy, z którymi nic się nie da zrobić.
Pozwolę sobie na taką krypto reklamę i dam taki oto przykład:
https://jotte.istore.pl/pl,product,31827 ... ,tube.html
W temacie mas wszystko już wiemy, trzeba by jeszcze się zastanowić jak i gdzie ją urabiać.
Przez chwilę pokazane jest miejsce pracy z masą - lusterko, szybka, albo kawałek metalowej blachy(Mi Orange taki do koperty z fakturą za free dostarcza co miesiąc) będzie w sam raz. Fimo się nie klei do szyby, a przynajmniej nie tak jak do innych materiałów i wygodnie się na niej pracuje.
Narzędzia
Oldshoolowy troglodyta - tak można o nim powiedzieć ;]
MIKH w swoim tutku powiedział, że jak widział Aragorna czym on dziara niektóre detale,
to w życiu by nie pomyślał, żeby do tego użyć tego narzędzia. Coś w tym jest, bo 80% modelu jest robiona łyżką dentystyczną,
potem są jeszcze ze dwa szpikulce, średniej wielkości narzędzie do wytłaczania papieru i klasycznie pędzelki do wygładzania i blendingu.
Używa syntetycznego, bo jest sztywniejszy, ale widziałem również jak macał naturalnym z wiewióry.
Ma jeszcze Clayshaper-a, ale nieszczególnie namiętanie go używa.
Kadłubek.
Nasza praca z modelem zaczyna się od zrobienia dobrego, proporcjonalnego szkieletu.
Model w tym tutku będzie tworzony w myśl skali 32 mm. Jest o tym mowa, ale tego co mi zabrakło to dokładne pokazywanie i wspominanie o pomiarach
i zasadach gięcia drutu w myśl anatomii ludzkiego ciała. Na szczęście nie jest to tak dramatyczne, bo Aragorn czasem przykłada szkielet do suwmiarki i jak się zrobi stop klatkę, to widać co gdzie jest i jakie są proporcje. Nie mniej jednak było by miło jak by padły zdawkowe zdania w stylu "w połowie szkieletu robię biodra i zaczynam nogi".
To co mi się osobiście podoba w jego koncepcji szkieletu pod model, to wyginanie łuku w okolicy miednicy/bioder, tak samo zaznaczanie kręgosłupa.
Aragorn ładnie nagina też łuki piszczeli i znacząco wygina kolana do środka, co dla części może wydać się kontrowersyjne albo przesadzone.
W odróżnieniu od JAGa i Van Shaika na sowim szkieleciku nie ma rąk, nie przykleja ich inicjalnie.
Na ręce robi specjalne konstrukcje po tym jak ulepi cały model, wygląda to trochę jak rusztowania na budowie postawione zgodnie z chińskimi normami BHP.
Powiem szczerze, że mnie to nie do końca przekonuje

To co mi się nie do końca podoba, to fakt, że panowie wymyślili sobie dziaranie konceptu, który stoi na kamieniach.
Nie jest to najbardziej wdzięczny temat do materiału treningowego, bo wówczas zmieniają nam się proporcje na drucie/szkielecie i nie jest to tak intuicyjne jak by mogło być. Na moje mogli sobie to darować i postawić stopy bezpośrednio na ziemi/podstawce.
Skoro o podstawce już mowa - Aragorn nie używa tylko korka, bo ten ma słabą, nierówną podstawę, ale przytwierdza do niego jeszcze płaski kawałek balsy,
co mnie przekonuje i wygląda stabilnie. Dzięki temu mamy równą, płaską powierzchnię.
Click to see full-sized image
Click to see full-sized image
Rys. Szkielet z charakterystycznymi wygięciami.
Click to see full-sized image
Rys. Robimy underpining.
Takiego mam stajla - Proces.
Trzeba mu przyznać, że na początku się facet nie pie...li, okłada ten model jak cepem.
I bardzo dobrze! Często o tym mówi, że ważna jest postura i poprawne proporcje, dopiero potem detale.
Z detali to w sumie na DVD robi prawie wszystko - cały model oprócz: dłoni, miecza i tarczy.
Niektórzy nazwą go rutyniarzem, bo ma pewną manierę/styl rzeźbienia tych modeli.
Ten jego styl bardzo ładnie się komponuje z konceptami Guitona. Mianowicie w jego rzeźbach dominują proporcje i
pozy komiksowe. Nagina kolana do środka, czasem jeszcze do środka kieruje stopy(nie zawsze dla mnie to dobrze wygląda) łopatki mocno wygina do tyłu, wrzuca mięsiwo jak u atlety i co bardzo ważne, ten facet bardzo głęboko rzeźbi. Jak zerkniecie mocniej na jego modele, to te rzeźby są strasznie wyraźne,
używa narzędzi w sposób zdecydowany. Wszystko razem daje specyficzną harmonię i styl post Rackhamowy/Francuzkiego komiksu, nad którym pracował przez lata.
Podczas dziarania twarzy robi jeszcze taki trik, że obraca model do góry nogami, aby sprawdzić proporcje twarzy, która jest szczególnie ważna.
To taki trochę trik jak z lusterkiem podczas rysowania analogowego i obracaniem obrazu w szopie podczas digital paintingu.
Dla niewtajemniczonych - chodzi o to, że nasz mózg czasem odbiera sygnały inaczej, innymi półkulami i może nam się wydawać, że jest niby OK,
ale jednak coś nie pasuje i żeby odszukać rozjazdy obraca się obraz "na lewą stronę"(robi lustrzane odbicie) żeby zauważyć uchybienia.
Click to see full-sized image
Click to see full-sized image
Rys. Proces - jego kolejne etapy.
Click to see full-sized image
Click to see full-sized image
Rys. Proces - dziaranie detali i gęby.
Dla kogo jest to DVD ?
Na upartego można powiedzieć, że dla początkujących, jeśli Ci włożą trochę własnej pracy w wychwyceniu niuansów,
które autorzy przyjęli za potocznie znane. A tak naprawdę najlepszym targetem tego DVD jest audiencja, która już coś wie o rzeźbieniu czy to w GSie czy ogólnie(anatomia, proporcje), a chciałaby się dowiedzieć więcej o tej magii z Fimo i jak się z tym pracuje. Zaliczam to DVD do serii "Know how" i jak dla mnie jest to bardzo przyzwoity materiał dla każdego średnio zaawansowanego adepta sztuki.
Plusy:
- Jakość HD
- Długość Materiału(ponad 4h)
- Fajny szkielet z rysami anatomicznymi - wygięcia kości
- "Know how" pracy z FIMO
- Fajne przerysowane detale anatomiczne i styl Aragorna
- Pokaz rzeźbienia detali - klamry, paski, ta twarz na zapięciu do paska, rękawica z zawijasami.
Minusy
- brak odniesienia do referencji/konceptu
- Brak lepszego opisu proporcji szkieletu podczas jego budowy
- Koncept na kamieniach może sprawiać trudności początkującym
- DVD nie zawiera video z rzeźbienia wszystkich elementów modelu, ale to raczej uzasadnione
- Brak też dokładnych anatomicznych opisów i referencji jak u Van shaika
Czy warto kupić ?
Uważam, że tak! Wymieniłem kilka minusów, może więcej niż zwykle, ale to dlatego, że materiał jest spory i długi, a apetyt rośnie w miarę jedzenia.
Nie pamiętam teraz, ale wydaje mi się, że jest tam około 4 godzin oglądania i chociaż nie dało się zmieścić wszystkiego, to zawiera znakomitą większość
procesu pracy z takim modelem. Jeśli miałbym kupić jedno z niewielu dvd od MM, to wybrałbym właśnie to, jest dobre i wiele pokazuje.
Na samym końcu jeszcze wspomnę o czymś takim jak czas pracy nad modelem.
Wydaje mi się, że jak by w tych DVD zdanie zamykające zawierało informacje ile czasu spędzili nad rzeźbieniem danego modelu, to by było wybornie.
Nie chodzi o rozliczanie z faszystowską pasją wszystkich minut, ale o ogólne pojęcie ile materiału jest nagrane, a ile rzeczywiście spędzili przy nim czasu.
Mówię o tym, bo czasem nagle coś się pojawia na modelu albo po kilku próbach jest cięcie i coś jest dorabiane "na zapleczu" albo niechcący pada zdanie z frazą "last few days".
Jest to zrozumiałe, bo kamera przeszkadza, bo może ciepłe światło źle wpływa na masę, bo trzeba chwili spokoju i skupienia.... ale dobrze wiedzieć,
że to nie są roboty i też się mylą, że muszą coś poprawiać i że nie jest to czysta "path to glory", a raczej "Learn through the pain" ;]
Dla porównania zeznań recka z innego portalu:
https://www.greenstuffsculpting.com/2010 ... marks.html