Pomysł może i dobry, ale mamy przykłady z przeszłości, kiedy to famy poszły... a i tak wszystko zależy od organizatorów, którzy czasami rzutem na taśmę zgrywają cały konwent lub inną imprezę... owszem, jeśli chodzi o stałe konkursy, to wiadomo mi o: Bazyliszku, Teleporcie, no i Wojennym Młocie... kiedyś chyba corocznie odbywał się konkurs malarski na Polconie czy też Pyrkonie... hmm...
Wiadomo, że lepiej być z góry uprzedzonym, ale nawet jak już plotka pójdzie, to każdy będzie chciał detali i się będzie bez końca dopytywał, a organizatorzy mogą na sam koniec zrezygnować z konkursu na rzecz samego konwentu, turnieju... różnie to bywa, a poza tym nie zawsze warunki pozwalają na organizację czegoś takiego... jak już jest konkurs, to nawet symboliczny dyplom jest konieczny i dodatkowa organizacja malarskiego wątku na imprezie... tak uważam, nie od dziś maluję, a wiele razy czytałem różne historie i często było tak, że po informacji temat ucichł, a potem nagle się okazało, że jednak czegoś nie będzie... konkurs malarski jest chyba najmniej pewnym dodatkiem do imprez... dyplomy, jakieś nagrody rzeczowe, jeśli mają być, to są przecież dodatkowe koszty i przygotowania... a nie zawsze jest sponsor i - jak już mówiłem - możliwości...
Mi przyszło do głowy co innego: można by po prostu przy okazji jakiegoś turnieju poinformować malarzy o tym, że jeśli nie będzie konkursu, to może chociaż będą np. wydzielone stoliki do malowania (oprócz, powiedzmy, przewidzianych oddzielnie przez organizatora warsztatów malarskich z "ich" strony) i wtedy można się spotkać przy okazji konwentu, coś pomalować, pochwalić się swoimi dziełami, po prostu spędzić przyjemnie czas w kąciku malarskim (i tym samym pokazać się ludziom i początkującym malarzom, podłączyć się do warsztatów, jak by można było i coś od siebie dodać), a nie zawsze musi być to typowy konkurs, gdzie się rywalizuje sportowo i zdobywa nagrody. Potem można skoczyć sobie na piwo i zmienić trochę tematykę...
Wtedy każdy bierze swoje graty i się bawi

Pewnie ktoś powie: "po co jechać pół Polski, skoro w domu maluję, a kasę na bilety trzeba wydać i na jedzenie, nocleg? Co mi z tego?"... ja bym jechał dla ludzi i zabawy, jeślibym mógł, w końcu w poniedziałek czy wtorek nie mogę ich zobaczyć, a w jednym miejscu mogą się zebrać raz kiedyś. A na organizowane spotkania CofC też nie zawsze mogę pojechać... bo mi akurat może nie pasować i tyle.
Fakt, że malarze jadą na konkurs i przy okazji się spotykają ze sobą, jak mają chwilę wolnego od codziennego życia i obowiązków, ale mi chodzi też o to, żeby przy okazji takiego konwentu wyszło zwyczajne spotkanie malarskie (głównie w praktyce, bo teorii to mamy dużo na forum i w Internecie

, wtedy ludzie z całej Polski mogą się zjechać w jedno miejsce, poznać się, pogadać, pomalować coś itd. ...
Natomiast jeśli chodzi o sam konkurs malarski, to nie widziałem nic takiego... owszem, jeśli chodzi o modelarstwo (dioramy, figurki, samoloty, broń pancerna itp.), to jest tego mnóstwo, ale są i sponsorzy i stałe miejscówki i stałe warunki (np. "x" konkurs w Ostrowie Wlkp., "x" konkurs w Kielcach, cyklicznie). W Warhammerze tego nie ma, kto ma się tego podjąć? Jak to propagować, skoro najpierw trzeba dużo włożyć, pozyskać sponsorów na taką imprezę? A każdy chciałby jechać z figurkami, żeby się wystawić...
Modelarze mają gazety, sklepów mnóstwo (no tego to my też trochę mamy

), inaczej to trochę funkcjonuje... a poza tym sam zaczynałem od samolotów i czołgów (i dalej się tym zajmuję, ale mniej - na rzecz Warhammera) i zawsze były konkursy, same konkursy, a przy okazji można było zobaczyć pojazd, film dokumentalny itd. Tam głównym tematem jest konkurs i propagowanie historii i modelarstwa, a dodatkiem inne rzeczy. W Warhammerze głównym tematem jest turniej, konwent, festyn fantastyki, a małym dodatkiem - konkurs malarski.
Tyle ode mnie

Ale się nagadałem

Rozwińcie temat, chętnie poznam Wasze zdania
Pozdrawiam serdecznie! Sławol