Ana wrote:Mam figurki Demona w domu i mam je na zdjęciach. Moim zdaniem fotki Demona prac milsze są oku,
(...)
Oko w zupełnie inny sposób postrzega figurkę niż obiektyw i niestety dla wielu to jest niemiłe zaskoczenie, gdy widzą swoje prace w dwu wymiarze. Reasumując: subtelne przejścia nie mają prawa bytu na fotografii. Obiektyw je po prostu ignoruje

Troche nie do końca tak....
powiem po chamsku i brutalnie (a co? mogę! adminem jestem

- zartuje oczywiście)
Subtelne rzeczy wspaniale wychodzą na zdjęciach, ale żeby je docenić potrzebna jest większa fotka. Dlatego też figurki historyczne w dużych skalach tak powalają na CMON efektem - bo są subtelne, często nie przekombinowane i stonowane. Ale do tego fotki są odpowiednio większe - widać wówczas i detale, i subtelności rzeźby i koloru. A że wiele z tych modeli jest dość duża - przesada kolorystyczna zepsułaby efekt, więc można sobie pozwolić na duże fotki i subtelne kolorki.
Co innego kolorowe i jaskrawe malowanie. Tu "klasykiem gatunku" jest Demon Color. Jego figurki są często tak naładowane silnymi kontrastami - i to się doskonale prezentuje na fotkach. Zwłaszcza jeśli fotki nie są bardzo duże. Nie powiem, że nie umie pomalować starannie, ale często widziałem ... techniczne niedoróbki, które jednak na zdjęciach nijak nie psuły efektu. Demon Color - jak napisała Ańa - ma doskonałe oko i wie co zrobić żeby osiągnąć swój efekt jak najwydajniej wykorzystując swój czas i pracę. Tego mu BARDZO zazdroszczę, choć jego styl nigdy nie był i nie będzie moim ulubionym. Docenić jednak należy, co zresztą szeroka publika już doceniła
Co do figurki Szarego, to on sam dobrze wie, co sknocił - freehandy były śliczne i wyglądały bardzo ładnie nawet w wielkich powiększeniach. Podobnie zbroja - na pierwszy rzut oka była czarna i nijaka (tak, mówię o Emeperor's Championie) ale z bliska i po wnikliwej obserwacji było widać, że rzeczywiście jest rozjaśniona. Widoczne było to na wielkich fotkach - 2x większych niż zwykle. Ale wtedy wychodziły boleśnie niedoróbki - jak np. nie pomalowane nity, i największy grzech Szarego - ten obleśny lakier, który przy takim powiększeniu świecił się jak psu... [sami wiecie co]

Duże fotki nie wybaczają niedoróbek.
I tu dochodzimy do sedna sprawy - subtelności są cacy i ślicznie wychodzą na fotkach. Ale muszą to być fotki na tyle duże, żeby te subtelności na nich nie zniknęły. Z wszystkimi tego konsekwencjami.
Oglądanie kolorowych i kontrastowych prac na wielkich fotach może niejednego przyprawić o atak padaczki albo przynajmniej tymczasową ślepotę, ale na mniejszych fotkach ten kontrast pomaga. A przy okazji techniczna maestria schodzi na drugi plan - mniejszą wagę można przywiązać do gładkości przejść a większą do kompozycji kolorów i kształtów. Tak mi się wydaje

Nie jest to jakaś "mądrość ostateczna", ale takie moje luźne przemyślenia...
A jeśli ktoś zarzuci Kubie, że "eee, maluje kolorowo bo nie umie starannie" ot chyba jest w błędzie. Czy Van Gogh nie był wielkim malarzem bo na jego obrazach brakuje gładkich przejść? Czy w malowaniu figurek liczy się tylko "zegarmistrzowska precyzja" czy także gust, styl, umiejętność bycia rozpoznawalnym? Bo moim zdaniem i jedno i drugie zasługują na pochwałę.
A żeby nie było załkiem nie na temat: mimo, że jak na Demon Colora figurka jest dość stłumiona kolorystycznie, to jak dla mnie jest i tak pstrokata. (czytaj: zostanie doceniona przez wielu ludzi, a chyba ... o to chodzi?

)