Po całej nocy byłem na takim haju, że już mi odbijało i z nudów musiałem się pochwalić/pożalić, "ponarcyzić" trochę, mając nadzieję, że mnie wesprzecie w tych trudnych i dramatycznych dla mnie chwilach - myślałem, że mnie ktoś lubi, ale cóż...

Ale już wracam, szybko poszło i w miarę tanio - budżet na figurki na najbliższy miesiąc/dwa poszedł się właśnie "kochać"
A to, że macie mnie gdzieś, to już dawno wiem - musiałem mieć tylko niezbity dowód na to, to i sobie naśmieciłem i nabiłem posty

Jak widać Nameless pierwszy był tu z reakcją... Czemu mnie to nie dziwi...
Dobra, można to zamknąć
