Dissociation break / Przerwa na rozkojarzenie

I had to take a break. Mental dissociation is not a good state for freehand painting.

I said goodbye to my grandma, which started an avalanche of memories somewhere in my mind. And since I was unable to paint, I did some springtime cleaning.  Whenever I try to reorganize the room, I get in a trance of throwing things away. I am an unfulfilled minimalist. I keep wondering if getting rid of records, books and half of my remaining clothes would give the expected result. After all what’s left is sentiments… and is it good or bad to have them?

Musiałam zrobić sobie przerwę. Rozkojarzenie nie sprzyja freehandom.

Pożegnałam się z babcią i gdzieś tam w głowie doszło do lawiny wspomnień. Skoro nie dało się malować, to zrobiłam wiosenne porządki. Zawsze kiedy biorę się za remanent w pokoju, wpadam w ciąg wyrzucania. Jestem niespełnioną minimalistką. Zastanawiam się jednak, czy pozbycie się płyt, książek i połowy z pozostałych ubrań przyniosłoby pożądany efekt? W końcu to co zostało, to sentymenty… to dobrze czy źle mieć je?

Blood Angels Contemptor Dreadnought

Blood Angels Contemptor Dreadnought

While trying to tidy up my photos, I found a few pictures of making the banquet diorama:

Robiąc porządek w zdjęciach, znalazłam troszkę zajawek z robienia biesiady:

Le Banquet from FenryllIt’s a nice and characterful set, which must have been given to me for painting as a reward for painting Judas le comedien 🙂 I was very excited about it until I saw the faces of these models. I don’t know the author of these sculpts, so I may be wrong, but the whole thing left an impression of a great sculptor being hired for not enough money. Instead of eyelids – horizontal rolls over tiny (eye)balls, surfaces roughly carved with a knife without smoothing, etc. But I value character and atmosphere over precise brushwork, I decided not to complain and to enjoy the ambience of this diorama. I enjoyed being able to arrange the models the way I wanted, so I tested a few possible scenes. 🙂

Klimatyczny zestaw, dostałam do pomalowania chyba w nagrodę za pomalowanie Judas le comedien 🙂 Bardzo na niego się cieszyłam, do czasu aż nie zobaczyłam twarzy modeli. Nie znam autora, więc mogę być w błędzie, ale całość sprawiała wrażenie, jakby firma zatrudniła extra rzeźbiarza za zbyt małe wynagrodzenie. Zamiast powiek poprzeczne wałki na kulkach/gałkach ocznych, powierzchnie ciosane nożykiem bez wygładzeń, itp. Ale, że jestem orędowniczą fluffu/klimatu/nastroju ponad precyzję pędzla, postanowiłam nie narzekać i cieszyć się nastrojem dioramy. Fajne było w zestawie to, że modele można dowolnie sadzać, więc scenek wypróbowałam kilka 🙂

working on Le Banquet from Fenryll

palette for Le Banquet from Fenryll

base for Le Banquet from Fenryll     base for Le Banquet from Fenryll

working on Le Banquet from Fenryll

working on Le Banquet from Fenryll

freehand for Le Banquet from Fenryll

Red Thirst continues!

So I am sitting and painting the Contemptor dreadnought:


Siedzę nad dredziem:

Blood Angels Contemptor dreadnought (WIP)

Contemptor dreadnought's arm (WIP)

Contemptor dreadnought's base

Palette

Palette

These are my photos from the last few days. More freehands still to be done (I started today)
I may find these motifs useful;

To fotki z ostatnich dni. Freehandy jeszcze przede mną (dziś zaczęłam)
Być może przydadzą mi się te motywy:

Inspiration

Angels

Sanguinius

Blood Angel

Blood Angels Death Company banner

Angel tattoo

Blood Angels

Angel

I browsed and searched through scores of angels in the last days. Crap. Lots of kitsch.
The best angel of death ever created is in my opinion the one from Hellboy. Do you know any better?

Szukałam/oglądałam w ostatnich dniach dziesiątki aniołów. Kicha. Morze kiczu.
Najlepszy anioł śmierci jaki powstał to dla mnie ten z Hell Boya. Znacie lepszego?

Hellboy II

Blood Angels Contemptor Dreadnought – inspiration

I started the Blood Angels Contemptor Dreadnought outright. I found a suitable base:

Dreda robię od ręki, jest do Blood Angelsów. Mam podstawkę pasującą:

Blood Angels Contemptor dreadnought - WIP

Palette with colors for Contemptor

In my mind I have a picture of a frenzied character, but seen from his own perspective, I want to present his hallucinations. As usually what is in my mind is more like a picture, graphic art… How to deal with it?

I am bloodthirsty!

W głowie obraz postaci ogarniętej szałem, ale bardziej widziany z jego perspektywy, chcę zwizualizować też jego halucynacje. Jak zwykle to co mam w głowie to bardziej grafika… Jak sobie z tym poradzić?

Jestem żądna krwi!

300 Rise of an Empire poster

300 poster

Blood Angels Space MarineBlood Angels Contemptor dreadnought - inspiration

Gosh, Yellow One already did some freehands which were mostly like the ones I planned. But he was first and did it better than I would even dream. So let me follow my idol’s example and also make my model dirty 🙂 But I have to reconsider the concept of my freehands.

Choinka, Yellow One w dużej mierze zastosował takie freehandy, jak ja sobie zaplanowałam. Był pierwszy i zrobił to lepiej niż ja bym sobie zamarzyła. Wezmę przykład z idola i też mojego umorusam 🙂 Za to koncepcję freehandów przemyślę na nowo.

Dreadnought by Yellow One

To be continued…

Ciąg dalszy nastąpi…

Just a shy attempt / Nieśmiała próba

After such a long break in posting I nearly feel I should introduce myself 🙂

So I seem to be the same Ańa… still a red-haired girl with glasses and a paintbrush in her teeth, but probably a better mum.

Oh right! I am teaching my son that he cannot take all of my time and not everything can be done together. We already have the first success: during the last sickness I painted an „oh-so-cool knight who defeated a barracuda” (that unfortunately managed to eat Nemo’s mum, Coral).

So this year’s slogan would be „enjoying having a son”.
But it was not all – thanks to the silence on my blog I managed to reduce my backlog quite much. Now I will gladly return to blogging, but don’t count on long and valuable articles.

If you ever visit the Painting Mum blog again, you may find it dead. But as I said, I want to keep blogging, but now you will get some snippets of information from my life, collection of inspiration for my work, some poor photos from my mobile phone and laconic captions on my blog.
From now on it’s going to be a garbage blog, a scrapbook, for myself.

That’s the decision I made when my three-years-old Balrog (let’s keep the nickname here, because no other represents his personality so well) tried what it’s like to paint miniatures and just as I could expect (after 10 minutes of painting and 15 minutes of brewing mixtures on the mixing plate, only to apply them onto a troll’s skin and… spill them all over the workplace) he judged he’s great at it and it’s very easy for him. So if he’s so great, and I have hard time with it, how can you expect anything more from me?

Maybe one day I will reveal Balrog’s recipes to you.
I will put them somewhere in my notes which will now be published here at ChestOfColors.com but under the same old name, to keep it more confusing 😉

Chest of Colors used to give people motivation and power to comment and discuss, so maybe there you will eventually become more active commenters. I don’t pretend that without your comments this blog will only be my personal scrapbook. I will be satisfied anyway 🙂 but if it’s going to be good for you, well, it’s entirely up to you. The party simply is moving to a new place.

Le Banquet [Fenryll]
The party goes on… / Impreza trwa…

Po takiej przerwie niepisania czuję niemal, że wypada mi się przedstawić 🙂 
Niby jestem tą samą Anią … wciąż jeszcze rudą okularnicą z pędzlem w zębach, choć chyba lepszą mamą.

O właśnie! Uczę syna, że nie może zabierać mi całego czasu i nie wszystko można robić wspólnie. Mamy już pierwszy sukces: podczas ostatniego chorowania pomalowałam „fajniastego rycerza, co pokonał barakudę” (Szkoda, że zdążyła wcześniej zeżreć mamę Nemo – Koral).

Więc ten rok minął mi pod hasłem „nacieszam się synem”.
Choć nie tylko – dzięki minionemu blogowemu milczeniu mogłam podgonić wieeeele zaległości.
Teraz chętnie wrócę do bloga, ale nie liczcie na długie i wartościowe artykuły.

Jeśli jeszcze kiedyś zajrzycie na blog Painting Mum, pewnie zastaniecie martwy blog. Ale jak pisałam, zamierzam dalej pisać. Jednak teraz na moim blogu zobaczycie strzępy informacji z życia, zbiórkę inspiracji do pracy, marne fotki z telefonu i lakoniczne podpisy.
Będzie to od tej pory śmieciowy blog, bo dla mnie.

Tak postanowiłam gdy mój trzyletni Balrog (zostańmy przy tej ksywce, bo żadna inna nie oddaje równie trafnie jego osobowości) sprawdzał ostatnio jak to jest malować figurki i jak mogłam się spodziewać (po 10 minutach malowania i 15 minutach warzenia mikstur na tacce, by potem robić z nich okłady trollowi … i zalać całe stanowisko), uznał że jest w tym świetny i to jest bardzo łatwe dla niego. Skoro on jest świetny, a mnie jest zawsze pod górkę, to ‚z czym do ludzi’.

Może czasem zdradzę Wam receptury Balroga.
Wcisnę je między moje zapiski które od tej pory będę prowadzić na ChestOfColors.com
Pod tą samą nazwą dla zmyły 😉

Chest of Colors dawało kiedyś moc do komentowania i dyskutowania, może tam w końcu się rozpiszecie bo nie ukrywam, że bez Waszych komentarzy ten blog będzie jedynie moim scrapbookiem.
Tak czy inaczej ja będę usatysfakcjonowana 🙂 a co z Wami to tylko od Was zależy. Impreza po prostu przenosi się na nowe miejsce.