Just a shy attempt / Nieśmiała próba

After such a long break in posting I nearly feel I should introduce myself 🙂

So I seem to be the same Ańa… still a red-haired girl with glasses and a paintbrush in her teeth, but probably a better mum.

Oh right! I am teaching my son that he cannot take all of my time and not everything can be done together. We already have the first success: during the last sickness I painted an “oh-so-cool knight who defeated a barracuda” (that unfortunately managed to eat Nemo’s mum, Coral).

So this year’s slogan would be “enjoying having a son”.
But it was not all – thanks to the silence on my blog I managed to reduce my backlog quite much. Now I will gladly return to blogging, but don’t count on long and valuable articles.

If you ever visit the Painting Mum blog again, you may find it dead. But as I said, I want to keep blogging, but now you will get some snippets of information from my life, collection of inspiration for my work, some poor photos from my mobile phone and laconic captions on my blog.
From now on it’s going to be a garbage blog, a scrapbook, for myself.

That’s the decision I made when my three-years-old Balrog (let’s keep the nickname here, because no other represents his personality so well) tried what it’s like to paint miniatures and just as I could expect (after 10 minutes of painting and 15 minutes of brewing mixtures on the mixing plate, only to apply them onto a troll’s skin and… spill them all over the workplace) he judged he’s great at it and it’s very easy for him. So if he’s so great, and I have hard time with it, how can you expect anything more from me?

Maybe one day I will reveal Balrog’s recipes to you.
I will put them somewhere in my notes which will now be published here at ChestOfColors.com but under the same old name, to keep it more confusing 😉

Chest of Colors used to give people motivation and power to comment and discuss, so maybe there you will eventually become more active commenters. I don’t pretend that without your comments this blog will only be my personal scrapbook. I will be satisfied anyway 🙂 but if it’s going to be good for you, well, it’s entirely up to you. The party simply is moving to a new place.

Le Banquet [Fenryll]
The party goes on… / Impreza trwa…

Po takiej przerwie niepisania czuję niemal, że wypada mi się przedstawić 🙂 
Niby jestem tą samą Anią … wciąż jeszcze rudą okularnicą z pędzlem w zębach, choć chyba lepszą mamą.

O właśnie! Uczę syna, że nie może zabierać mi całego czasu i nie wszystko można robić wspólnie. Mamy już pierwszy sukces: podczas ostatniego chorowania pomalowałam “fajniastego rycerza, co pokonał barakudę” (Szkoda, że zdążyła wcześniej zeżreć mamę Nemo – Koral).

Więc ten rok minął mi pod hasłem “nacieszam się synem”.
Choć nie tylko – dzięki minionemu blogowemu milczeniu mogłam podgonić wieeeele zaległości.
Teraz chętnie wrócę do bloga, ale nie liczcie na długie i wartościowe artykuły.

Jeśli jeszcze kiedyś zajrzycie na blog Painting Mum, pewnie zastaniecie martwy blog. Ale jak pisałam, zamierzam dalej pisać. Jednak teraz na moim blogu zobaczycie strzępy informacji z życia, zbiórkę inspiracji do pracy, marne fotki z telefonu i lakoniczne podpisy.
Będzie to od tej pory śmieciowy blog, bo dla mnie.

Tak postanowiłam gdy mój trzyletni Balrog (zostańmy przy tej ksywce, bo żadna inna nie oddaje równie trafnie jego osobowości) sprawdzał ostatnio jak to jest malować figurki i jak mogłam się spodziewać (po 10 minutach malowania i 15 minutach warzenia mikstur na tacce, by potem robić z nich okłady trollowi … i zalać całe stanowisko), uznał że jest w tym świetny i to jest bardzo łatwe dla niego. Skoro on jest świetny, a mnie jest zawsze pod górkę, to ‘z czym do ludzi’.

Może czasem zdradzę Wam receptury Balroga.
Wcisnę je między moje zapiski które od tej pory będę prowadzić na ChestOfColors.com
Pod tą samą nazwą dla zmyły 😉

Chest of Colors dawało kiedyś moc do komentowania i dyskutowania, może tam w końcu się rozpiszecie bo nie ukrywam, że bez Waszych komentarzy ten blog będzie jedynie moim scrapbookiem.
Tak czy inaczej ja będę usatysfakcjonowana 🙂 a co z Wami to tylko od Was zależy. Impreza po prostu przenosi się na nowe miejsce.